RSS

Co kręci kobiety, czyli jak zaklepać dziewicę

Po bardzo długiej przerwie udało mi się wreszcie znaleźć coś, co wartałoby skomentować. Trzeba przyznać, że w czasie mojej blogowej nieobecności sporo się działo – Natalia Julia Nowak została mężczyzna, Laurence Wachowski został kobieta, ktoś odkrył że Batman jest gejem, potem okazało się, że jednak nie, a Madonna znowu przyjechała gorszyć biednych katolików. Czyli jak zwykle jest śmiesznie i wesoło. Na szczęście w natłoku tego całego szaleństwa Fronda i portale pokrewne nadal trzymaja poziom (gorzej z pionem) i nadal zajmuja się tym, co zwykle.

O tym, że nieczystość i bezwstyd szerzy się na świecie nie trzeba nawet wspominać.

Katolicy jak zwykle przesadzaja, ponieważ nieczystość szerzy się teraz głównie w godzinach popołudniowych w pojazdach komunikacji miejskiej, kiedy ludzie okutani w garnitury i inne garsonki wracaja do domu po godzinach skwierczenia w biurze przy braku klimatyzacji. Ten rodzaj nieczystości jednakże przejdzie z końcem lata, oczywiście pomijajac tych, którym nie przejdzie, ponieważ po prostu tak lubia.

Niedawno uczestniczyłam w prelekcji dla pań dotyczącej czystości. Prowadząca perorowała: – My kobiety wiemy jak pewne kwestie poruszać z delikatnością. Jeżeli twoja koleżanka ma dekolt do pasa, to należałoby jej powiedzieć, że bluzka w tym kolorze nie za bardzo jej pasuje.

W efekcie czego koleżanka nazajutrz przyjdzie w bluzce innego koloru, za to z podobnym dekoltem. Abstrahujac już od tego, że nigdy nie widziałam na ulicy nikogo z dekoltem po pas, ale gdybym widziała, rzeczywiście byłabym wdzięczna, gdyby ta osoba wcześniej się porzadnie umyła, więc rozumiem dramę.

Druga anegdota dotyczy księdza, który mówił do matek młodych dziewcząt, mających wkrótce przystąpić do bierzmowania, iż powinny zwrócić uwagę na skromny wygląd swych córek.

Bo inaczej będa na to zwracali uwagę księża?

Ta beztroska kobiet w podejściu do ubioru jest (UWAGA!) uzasadniona. Jest po prostu naturalna.

O, czyżby ktoś wreszcie zauważył, że w naturze ludzie nie zawsze chodzili zakrywajac swoje dekoldy po pas? (Chociaż muszę przyznać, że w tym samym czasie nieczystość naprawdę się na świecie szerzyła.)

Normalna kobieta nie jest w stanie wyobrazić sobie, co może mieć w głowie mężczyzna patrząc na roznegliżowane panie.

Ja zazwyczaj w takiej sytuacji zastanawiam się, co ja czuję na widok roznegliżowanych mężczyzn i odwracam wektor, ale rozumiem, że nie każdy jest uzdolniony matematycznie.

Co więcej, nie ma w sobie podobnych mechanizmów. Gdy człowiek chce coś zrozumieć, próbuje znaleźć analogiczne sytuacje w swoim życiu. Dochodzi więc do tego, że niejedna niewiasta przyrównuje męską chęć oglądania się za kobietami, do swej własnej chęci … oglądania się za uroczymi bobasami w wózeczkach.

Panie i panowie, chyba znaleźliśmy wywiad z żona pedo!Dada.

Nie wystarczy też, gdy matka powie córce: „Mężczyźni myślą inaczej niż my, dlatego nie można ubierać się prowokująco.”

Na przykład pociaga ich nieczystość i dekolty po pas kobiet czujacych pociag seksualny do niemowlaków? To akurat łatwe do rozwiazania, wystarczy powiedzieć, że dzieci cię nie kręca i od razu pedo!Dad in spe oddali się z niesmakiem.

Co należałoby więc zrobić? Otóż – należałoby kobiety oświecić. Oczywiście muszą to zrobić panowie, bo tyko oni do końca wiedzą, co mają w głowach. Problem w tym, że wielu z nich tchórzy, a tylko nieliczni decydują się to zrobić. Uważają bowiem, że ucierpi na tym ich (źle rozumiana) męska duma lub boją się wchodzenia w szczegóły.

Zastanawiam się, jakim cudem ludzkość według autorki przetrwała i zdołała się rozmnażać, skoro normalne kobiety kręca dzieci w wózkach (nie chce wiedzieć, co kręci nienormalne, ale przypomniał mi się Nekromantik) a faceci boja się powiedzieć, że kobita im się podoba. Pewnie przez Ducha Świętego, chociaż podobno to ostatnio niepopularne.

Może Fronda zdoła odpowiedzieć na tę pytanie?

Dominująca obecnie kultura skupia człowieka na cielesności i na szukaniu przyjemności za wszelką cenę. W konsekwencji prowadzi do wyuzdania i różnych form nieczystości w sferze seksualnej.

Czyt. w telewizji jest za mało reklam płynów do higieny intymnej.

Nieczystość jest radykalnym złem, gdyż wynika z postawienia popędu ponad człowiekiem i jego godnością.

Hjehje, godność człowieka.

Kto ulega nieczystości, ten doprowadza siebie do sytuacji, w której dla chwili przyjemności zrywa przyjaźń z Bogiem, popada w uzależnienia, nierzadko staje się przestępcą, poświęca zdrowie, sumienie, a nawet życie.

Grzechy nieczyste prowadzą do chorób wenerycznych, uzależnień, przestępstw, a czasem także do aborcji czy morderstwa, jak to ma nierzadko miejsce w przypadku gwałcicieli, którzy zabijają swoje ofiary.

Uprawianie seksu bez ślubu = gwałcenie małych dzieci w wózkach kotków. Właśnie tak.

Z kolei inni mają prawo zrezygnować z małżeństwa z kimś nawet najbardziej radykalnie nawróconym, gdy odkryją, że ten ktoś ma już za sobą inicjację seksualną i że istnieje jakaś inna osoba, która ma prawo się o niego upominać.

(kops.pl)

Większość młodych ludzi zdaje sobie sprawę z wagi czystości. Rzadko można spotkać chłopaka czy dziewczynę, dla których byłoby obojętne to, czy zwiążą się małżeństwem z kimś czystym, czy też z kimś, kto już współżył z innymi osobami.

Ankieta, jak rozumiem, została przeprowadzona wśród księży, zakonnic i redaktorów Frondy?

Podsumowujac – świat składa się z kobiet z dekoltami do pasa napastujacych niemowlaki do chwili, gdy jakiś pedo!Dad in spe się nimi nie zainteresuje, rzadko jednak coś z tego wychodzi, ponieważ mężczyźni maja kłopoty z odezwaniem się do kobiet, a rozszyfrowanie odpowiedzi kobiety wymaga statusu doświadczonego radzieckiego szpiega i fakultetu z hieroglifów. Każdy seks przedmałżeński prowadzi do gwałcenia małych kotków, a wszyscy księża chcieliby za żonę dziewicę.

Madonno i Batmanie – spróbujcie to pobić.

(Bardzo przepraszam za brak niektórych ogonków, WordPress je zjada.)

 
14 komentarzy

Opublikował/a w dniu Sierpień 5, 2012 w Uncategorized

 

Co wsadzasz buldogowi w pysk, czyli o oprogramowaniu

Nowej notki dawno nie było, gdyż chęć pisania została całkowicie zabita przez przerażające i krwiożercze widmo matur, jednakże te już się skończyły, zatem mówię: oto jestem. Dzisiaj dla odmiany od wpisów o seksie, dodam wpis o braku seksu.

Dzięki ciągłej promocji i niesłabnącej sławy mojego bloga wśród facebookowych trolli licznik odwiedzin szaleje.

Dziękuję, mi i innym trollom naprawdę fajnie wrzucało się gejowskie foty na wydarzenie „Stop homopropagandzie…” i mamy nadzieję na powtórkę z rozrywki 🙂

Do napisania notki skłonił mnie artykuł w najnowszym Newsweeku, którego autor powołuję się na badania HSBC dla WHO i stwierdza, że Polki są najcnotliwszą nacją w Europie, bowiem aż 87% piętnastolatek z kraju nad Wisłą jest dziewicami, podobnie 81% pięnastolatków inicjację ma jeszcze przed sobą.

Cnotliwość kraju miarą ciupciania gimnazjalistów – dobre hasło wyborcze, może Korwin się skusi.

 Pomijając zagadkę metodologii badań, wyniki byłyby dla mnie zatrważające, gdyby nie to, że w tym pokoleniu się wychowałem. Tym niemniej fakt, że co piąty młody Polak i co ósma Polka mają dosyć frywolny stosunek do stosunków, jest dla mnie trudny do przełknięcia.

Nie martw się, za piątym razem się przyzwyczaisz. Tylko staraj się nie puścić nosem, to naprawdę niehigienicznie wygląda.

Otóż seks jest najwyższą formą zjednoczenia dusz kobiety i mężczyzny w jedną, wspólne osiągnięcie nirwany.

Technicznie to do nirwany była chyba potrzebna asceza, która trochę tak nie bardzo po drodze z seksem, ale dobra, idziemy dalej…

 Przeżycie nie tylko cielesne, ale też – a być może przede wszystkim – metafizyczne. I jako takie powinno być zarezerwowane wyłącznie dla tej jedynej bądź tego jedynego, czyli żony bądź męża.

Logika: coś jest fajne? Nie róbcie tego!

Pewnie w tym momencie padnie zarzut fizjologicznej potrzeby stosunku: “Panie bloger, człowiek musi sobie podupić, bo inaczej ciężko żyć”.

A tam, blogerzy akurat nie muszą, my się masturbujemy własną twórczością. Khem.

Takie postawienie sprawy sprowadza człowieka do marnego zwierzęcia, które kieruje się wyłącznie pierwotnymi instynktami, tym samym zatem wyzbytego z człowieczeństwa. Jeżeli szanowni czytelnicy czują się zdziczałą zwierzyną, to nie odmawiam Wam prawa do zaspokajania potrzeb gdzie i z kim popadnie. Ja jednak czuję się predystynowany do wyższych celów niż zwyczajne istnienie i folgowanie żądzom.

Brak zachowania czystości do ślubu = uprawianie seksu gdzie popadnie. W prezerwatywach, jak zwierzęta.

Swoją drogą bardzo dziwi i intryguje mnie podejście dzisiejszego społeczeństwa.

Mnie też intryguje podejście pana blogera, dla którego seks jest jednocześnie nirwaną dusz i najniższym instyntem, któremu podlegają niecnotliwi gimnazjaliści z prezerwatywami.

Śmiejemy się z Gonczarowoskiego Obłomowa, który chce tylko zeżreć pieroga i żur, a potem leżeć, odpoczywać i spać. Zrywamy boki czytając Cher-Amoura pióra Nikołaja Siemionowicza Leskowa, który aktywność życiową ogranicza już wyłącznie do żarcia. Nie zauważamy jednak, że sami prowadzimy bardzo podobny styl życia, tylko że zamiast zaspokajania głodu, zaspokoić chcemy seksualną chcicę. Mnie takie podejście obrzydza.

To się nazywa anoreksja, panie bloger.

Tutaj mógłby zaprotestować uważny czytelnik: Hola! Ale przecież jeśli kocham swoją dziewczyną i chcemy być razem do końca życia, to czemu nie pozwalasz nam współżyć, hę?  Spieszę z tłumaczeniem – jeżeli nie jesteście pewni, że to ten jedyny/ta jedyna, to lepiej od razu się rozejdźcie.

To, czy to jedna jedyna powie nam pan bloger, albowiem w przeciwieństwie do wszystkich innych ludzi, posiada wiedzę na temat tego, co i z kim będzie robił za pięćdziesiąt lat, i czy za pięćdziesiąt lat będzie również sądził, że to jedna jedyna na całe życie. No, chyba że pan bloger ma jedne jedyne zmieniające się rotacyjnie.

(pewnie nie ma. ja mając lat siedemnaście nie miałam)

Natomiast jeśli oboje jesteście przekonani, że chcecie być ze sobą do grobowej deski, że Ty, kawalerze, chcesz przynosić jej bukiety czerwonych róż, budzić ją pocałunkiem i zarabiać na utrzymanie rodziny; a Ty, panno, że chcesz gotować mu obiadki i rodzić dzieci, to hajtnijcie się, bo c’est l’amour!

No żesz kurka, nie lubię kwiatków. Chyba nigdy się nie hajtnę, nawet jak mi Downey Junior podjedzie złotym trabantem pod blokowisko.

Dalej – jeśli już jesteście po zapowiedziach, to okres narzeczeństwa jest świetną próbą czystości i sprawdzianem z miłości i wierności.

Bo jak wiadomo, związek to coś w rodzaju kartkówki – siedzieć, nudzić się i nie ściągać (majtków).

 Te kilka miesięcy różnicy Wam nie zrobi, a nauczy, że można się bez seksu obyć.

A jeśli ktoś odkrył tę wielką prawdę życiową wcześniej, to może pominąć ten krok?

 Bo co się stanie, kiedy Twoja druga połówka wyjedzie w półroczną delegację albo do senatorium? Będziesz szukał(a) pocieszenia i zaspokojenia w ramionach kogoś innego? Lepiej zawczasu nauczyć się wstrzemięźliwości, by później nie myśleć o zdradzie.

Zaskakuje mnie mniemanie, że wstrzymywanie się z seksem przed ślubem to coś w rodzaju nabywania odruchu bezwarunkowego, i jak ktoś tego nie przejdzie, to jak tylko po ślubie nie będzie miał seksu przez dwa dni, to poleci grać w pornosie.

No panie Bloger, ale jak to tak, bez wypróbowania mam babsko brać do domu? Ten argument pozornie wydaje się być logicznym, dobrze jest sprawdzić, czy pasujecie do siebie w łóżku (np. czy druga strona zanadto nie ciągnie kołdry na swoją stronę) i czy Wasze pożycie będzie układało się dobrze. Problem tylko w tym, że jest to uprzedmiotowienie kobiety.

A jeśli chcesz sprawdzić, czy facio w nocy nie chrapie za bardzo, to uprzedmiotowienie faceta. W ogóle seks to uprzedmiotowienie i wcale nie jest tak, że jak jest fajny dla obu stron, to jest fajnie. Nie, wtedy jest bardzo źle, ponieważ:

Traktujemy ją wtedy jako zabawkę albo nawet jak ubranie, które możemy przymierzyć i dopiero potem decydujemy się, czy chcemy je kupić, czy nie. Czy Wy, drodzy panowie (zresztą panien dotyczy to w równym stopniu) chcielibyście dowiedzieć się, że byliście tylko na próbę, ale jednak sorry Winnetou, źle się ruchasz?

A więc idealne związki według pana blogera wyglądają tak – idzie se pan bloger ulicą, podchodzi do dowolnej kobiety wybranej metodą losową i prosi ją o rękę. Wtedy nikt nie jest uprzedmiotawiany i brany na próbę, aby zobaczyć, czy do siebie pasują.

Ostatni punkt to moja prywatna percepcja estetyczna. Brzydziłbym się kobiety – i tym samym nie mógłbym się z nią ożenić – w której była połowa gminy.

Oj, ja tam mam wrażenie, że pan bloger nie tylko takich kobiet się brzydzi.

Nie umiałbym pocałować ust tej jedynej ze świadomością, że tymi samymi, skądinąd słodkimi i ponętnymi ustami, ordynarnie uskuteczniała fellatio.

Wtedy łono, to już nie róża, która delikatnie rozchyla płatki, by spłynęły po niej życionośne soki, tylko bardziej… pysk buldoga.

(szeptem) Jak sądzicie, powiedzieć mu, że niektórzy ludzie czasami myją zęby?

Zatem jeśli nie chcę, by dziewczyny traciły swoją czystość, sam też ją zachowuję – aż do chwili, kiedy powiem wybrance swojego serca sakramentalne “Tak!”. I do tego czytelników namawiam.

Mamy więc przepis na idealny związek. Podchodzimy do losowej kobiety, sprawdzając jednak, czy nie jest gimnazjalistką z prezerwatywą robiącą fellatio. Prosimy ją o rękę. Później ona biega z pierścionkiem, a nam się wgrywa oprogramowanie, abyśmy później nie zdradzali. Jest ślub. Noc poślubna, nirwana, jednorożce, jesteśmy szczęśliwi do końca życia i płodzimy dzieci metodą in vitro, aby łono nie przypominało pyska buldoga  (biedne buldogi).

Tak więc alleluja i do przodu!

 
18 komentarzy

Opublikował/a w dniu Maj 16, 2012 w Uncategorized

 

Tagi: , , ,

W związku z natłokiem materiału…

…z różnego powodu nie nadającego się na długie notki, założyłam sobie miniblogaska. Będą tam krótkie podsumowania ciekawych „artykÓłów”, trochę nawijki na tematy przeróżne i trochę prywaty 🙂

Zapraszam wszystkich serdecznie.

 
6 komentarzy

Opublikował/a w dniu Luty 29, 2012 w Uncategorized

 

Laska maga ma na czubku gałkę

Hej, hej!

Dzisiaj będzie o tym, co lubią wszyscy – o penisach! O Natalii Julii Nowak! I to w jednym zdaniu!

Stwierdziłam, że trudno mówić o równości płci w sytuacji, gdy osobnik męski jest wyraźnie większy, silniejszy i energiczniejszy od żeńskiego.

 Napisałam, że nadrzędność mężczyzny jest szczególnie widoczna podczas stosunku płciowego, kiedy to facet wdziera się do organizmu kobiety i przejmuje nad nim kontrolę.

 Seks jako metoda przejmowania kontroli to prawie jak słynne plemniki Januszka Korwina. Swoją drogą, ciekawe jak wygląda lista NJN istot nadrzędnych, pod względem wdzierania się do organizmu. Bo ja widzę to tak:

  1. Bakterie
  2. Faceci
  3. Tampony
  4. Ginekolodzy ze wziernikami

Jak widać, na ziemi nadal dominują bakterie, ponieważ wdzierają się najczęściej i najbardziej uporczywie.

Zauważyłam, że zarówno on, jak i ona, posiadają zakodowaną w podświadomości wiedzę o specyficznej pozycji samca w naturze (u panów objawia się to w postaci tzw. męskiej dumy, a u pań – w formie wrodzonego lęku przed gwałtem).

Jak wiadomo, jak się kobieta rodzi, to pierwsze o czym myśli, to czy ją zgwałcą na porodówce. Swoją drogą na miejscu Natalii najpierw bym sprawdziła, jaka jest najczęstsza przyczyna tego, że idioci panowie o małym rozumku nie przepadają za gejami. A potem się wypowiadała na temat lęków przed gwałtami.

Zasugerowałam nawet, że za zamiłowaniem płci silnej do seksu oralnego może się kryć istne samozadowolenie i poczucie triumfu.

Płeć słaba na myśl o minetce spluwa z obrzydzeniem pod swoje różowe szpilki.

Jakiś czas temu znalazłam w Internecie ciekawy demotywator, z którego wynikało, że facet jest czarodziejem, gdyż potrafi stworzyć dziecko za pomocą różdżki (fallusa).

Laska maga ma na czubku gałkę 
Gdy w dłoni ją ściska, to magia z niej tryska.
Jest długa i mocna, i sterczy na sztorc
Gdy użyć jej musi, czy to w dzień czy w noc.

Powiedziałabym nawet, że o ile popularnym symbolem żeńskiego dojrzewania jest Lolita, bohaterka powieści Vladimira Nabokova, o tyle symbolem męskiego dojrzewania powinien być Harry Potter – postać z serii książkowej Joanne Kathleen Rowling.

Chciałam uprzejmie zauważyć, że jednakże nie każda kobieta zaczyna uprawiać seks, gdy jej wiek znajduje się jeszcze na zegarze analogowym, tak samo jak nie każdy facet w wieku kilkunastu lat lata wymachując laską maga różdżką na typa bez nosa.

[hjehje, wymachując]

No, bo wyobraźmy sobie młodziutkiego, nastoletniego chłopaka. Egzystuje on w nudnym, mugolskim świecie, ale na pewnym etapie istnienia spostrzega, że z jego życiem dzieje się coś zdumiewającego.

Zaczyna mówić jak Alvin i jego wiewiórki oraz zużywać nadzwyczajne ilości chusteczek.

Przede wszystkim, totalnej transformacji ulega jego sylwetka. Młodzieniec, który przez całe życie był drobny i słaby jak dziewczynka, niemal z dnia na dzień staje się wysoki, potężny i silny. To wszystko dzieje się tak nagle, że chłopiec, który jeszcze zimą był wątłym dzieckiem, latem może być już wielki i mocarny jak rycerz. Czemu tak się dzieje? Cóż, w nastolatku odzywa się gigantyczna i nieokiełznana moc, którą nosił w sobie od wczesnej fazy życia, a która dopiero teraz postanowiła się uzewnętrznić. Tą mocą jest męskość – siła tak intensywna i gwałtowna, że aż zdolna do dokonywania ogromnych zmian w imponująco szybkim tempie.

 A kobietom zaczynają rosnąć cycki. Przebijam, bo każdy wie, że cycki są fajniejsze niż gigantyczne i nieokiełznane moce.

[hjehje, gigantyczne i nieokiełznane]

Można odnieść wrażenie, że to jakiś cud, nadzwyczajny rodzaj magii. Ale to tylko biologia: hormony szalejące w chłopięcym organizmie. Młodzian dostrzega zmiany, jakie zachodzą w jego kształtującym się ciele.

…zazwyczaj patrząc w lustro i myśląc: „O kurczak, mam na twarzy pizze pepperoni i to z podwójnym serem…”

Ciekawostka: gdy dwoje ludzi uprawia miłość, ich zachowanie stopniowo się zmienia. Mężczyzna, wraz z upływem czasu, staje się coraz bardziej zaborczy, zdeterminowany i ofensywny, a niewiasta – coraz uleglejsza i mniej zdolna do oporu).

…ale to dopiero po trzecim orgazmie.

Nastolatek zaczyna się masturbować i interesować erotyką. Męskość po prostu z niego kipi – czasem dosłownie, w formie polucji, czyli wytrysków nasienia dokonujących się podczas snu. Niestety, kiedy ta samczość miesza się z infantylnością, efekty bywają opłakane. Niesmaczne (pornograficzne lub mizoginiczne) żarty, penisy rysowane w zeszytach i na ścianach, obsesja na punkcie nagości i zmysłowości – oto, do czego może doprowadzić koegzystencja dziecka i mężczyzny w jednym osobniku.

Cóż, jeżeli penisy w zeszytach świadczą o „wyższości i nadrzędności”, to moje gimnazjum powinno nazywać się Olimp.

Jak już napisałam, męskość to nadludzka moc.

Czym jednak jest sama męskość? Myślę, że można ją zdefiniować jako zestaw zalet, udogodnień, przywilejów i swobód dawanych facetowi przez Matkę Naturę. Do tych wspaniałych i godnych pozazdroszczenia podarunków należą:

– wielkość (wysoki wzrost i dobrze rozwinięte mięśnie)
– siła (o jakiej większość kobiet może tylko pomarzyć)
– władza (wiążąca się z posiadaniem członka, czyli narzędzia fizycznej supremacji)

Narzędzia

Fizycznej.

SUPREMACJI.

– przyjemność (o ile się nie mylę, ejakulacja prawie zawsze idzie w parze z ekstazą. Kochanek, zapładniający swoją damę, niemal na sto procent będzie odczuwał rozkosz. Tymczasem przedstawicielka płci żeńskiej wcale nie potrzebuje orgazmu do zostania matką)

A pytałaś się w tej kwestii jakiegoś faceta?

Jeśli kobieta jest aniołem, to mężczyzna jest archaniołem. Jeśli kobieta jest zwykłą śmiertelniczką, to mężczyzna jest herosem. Jeśli kobieta jest reprezentantką pospólstwa, to mężczyzna jest arystokratą. Jeśli kobieta jest mugolką, to mężczyzna jest czarodziejem. Jeśli kobieta jest człowiekiem, to mężczyzna jest nadczłowiekiem (w rozumieniu nietzscheańskim). Ośmielam się mniemać, że płeć królująca została szczególnie umiłowana przez Zeusa, Aresa i Dionizosa.

Z czego wynika, że najbardziej zajebiste są pary gejowskie, z powodu posiadania największej ilości wacków na głowę.

Dla przykładu, pigułka antykoncepcyjna stwarza pozór, że kobieta wcale nie musi zajść w ciążę podczas spółkowania z facetem.

Stwarza. Pozór.

Jądra i ich wszechmoc

Jądra są jak gdyby silniczkami, które wprawiają w ruch całą machinę zwaną męskością. To one produkują plemniki i samcze hormony. Każde z męskich jąder, już przez swoją specyficzną nazwę, przywodzi na myśl jądro atomowe.

„Cześć, jestem atom, chcesz poznać masę moich jąder?”

W podsumowaniu napiszę krótko: wpis bardzo pasuje do tytułu mojego bloga. Takiej pięknej obsesji na punkcie   penisów dawno nie widziałam.

[jakby co – wacki też są fajne, ale nie w jednym zdaniu z Natalią Julią Nowak]

EDIT: Może mi ktoś napisać, gdzie mnie dokładnie zalinkowali na Fejsbuku? Bo jak weszłam na staty i zobaczyłam te dzikie tłumy z fejsa, to pomyślałam: „O, na bank jestem na >>Czytam lewicową publicystykę dla beki<<„. Ale jednak nie, więc już w ogóle nie mam pomysłu… 😦

 
44 komentarzy

Opublikował/a w dniu Luty 7, 2012 w Uncategorized

 

Tagi: , , ,

Zawsze gdy uprawiasz homo seksualizm ginie mały kotek

Na dzisiaj mam coś specjalnego: świadectwo wiary.

Więc, moja historia onanizmu, pornografii i homoseksualizm zaczęła się jakoś w wieku trzynastu lat.

Pierwsze zdanie i od razu wiem, że autor prawdopodobnie nie zdałby testu Turinga. Tym razem jednak odpuszczę, gdyż wiem, iż zbyt był zajęty onanizmem, pornografią i homoseksualnizm (który najwidoczniej jest jak liceumy i akwariumy – nieodmienny) aby uczyć się gramatyki i fleksji.

Zacząłem zwracać uwagę na porno graficzne czasopisma, oglądać filmy porno graficzne i masturbować się. Na początku nie miałem świadomości, że jest to grzech, czy nawet, że jest to złe.

Wiecie, trochę przerażają mnie ludzie, którzy muszą się PYTAĆ, czy to, co akurat robią, jest złe. Bo ja jakaś dziwna jestem i w większości mniej skomplikowanych zagadnień moralnych stosuję prosty wyznacznik oparty na ogólnej szkodliwości czynu; tak więc: kopanie szczeniaczków = zło, składki na schronisko = ok, masturbacja = neutral. Polecam ten sposób radzenia sobie z własną moralnością, jest bardzo skuteczny i nie wymaga ciągłego latania za zakrystię.

Ale moja właściwa historia zaczyna się w wieku szesnaście lat, wtedy zacząłem oglądać filmy porno graficzne znowu, a potem homo seksualne. Powróciłem do masturbacji, dlatego, że chciałem. Uległem chyba pseudo prawdą, że jest to normalne i że każdy to robi i chciałem przyjemności a wtedy byłem oddalony od Boga.

I od poprawnej ortografii. (Rany, co się temu człowiekowi stało w spację?)

 Pamiętam, że miałem przez to wiele problemów np. nie wysypiałem się, ale i tak chciałem to robić.

To tak jak ja z wieczornym pisaniem notek na blogaska: nie wysypiam się, ale i tak chcę to robić ^^

Teraz przechodzimy do części, na której opiera się wymyślona przeze mnie gra. Na czym polega? Otóż potrzebujemy:

– kilku kawałków prawicowej publicystyki

– kilka kawałków bardzo kiepskich gejowskich porno-opowiadanek

– odpornych psychicznie graczy

– prowadzącego

– napojów wysokoprocentowych

Przebieg gry:

Prowadzący czyta na głos losowo wybrane kawałki prawicowej publicystyki/porno-opek. Zadaniem graczy jest przypasowanie tekstów do odpowiedniej kategorii. Ci którzy się pomylili, pociągają łyk alkoholu. Gra trwa aż do skończenia się zapasów tekstu/alkoholu/zaliczenia zgonów przez graczy. Wygrywa osoba z największą ilością poprawnych odpowiedzi.

Dla testu spróbujcie przypasować te kawałki do odpowiedniej kategorii.

1.

Masturbowałem się również przez kamerkę internetową z innym chłopakiem i szukałem nowych sposobów masturbacji. [..] napisałem nawet ogłoszenie o tym, że szukam mężczyzny do wspólnej masturbacji, może nawet seksu i innego […] zajęcia.

2.

Czułem się tak, jakby penis miał mi eksplodować, czułem jakby coś mokrego z niego wychodziło

3.

[..] były również noce, często nie potrafiłem poradzić sobie z myślami i podnieceniem.

Już? Tak więc, jeśli w którymkolwiek podpunkcie pomyślałaś o porno-opku, mam dla Ciebie złą wiadomość…

Ale wracamy dalej do przygód naszego bohatera.

 Moje porady dla tych, którzy z tym walczą, są takie, że musicie pamiętać o Bogu, że Bóg bardzo was kocha i walczcie z masturbacją, homoseksualizmem, pornografią, biseksualizmem itp. złymi rzeczami dla Boga, ale również dla samych siebie, dla swojej przyszłości, bo nie walczycie tylko dla życia wiecznego w Raju, ale również dla życia ziemskiego, które teraz przeżywacie.

Albowiem wtedy będziecie tak szczęśliwi jak autor, który odlicza dni mijające od ostatniej masturbacji i najwyraźniej myli popęd seksualny z chęcią wrzucenia chomika do mikrofali.

Przecież chcecie, czuć się tutaj dobrze, nie czuć wyrzutów sumienia i niepewności, co się z wami stanie po śmierci. Ja rozumiem, nie jest to łatwe. Czasem nie myśli się o przyszłości, tylko o tym, co jest w tej chwili, czyli podnieceniu. Ale pamiętaj jeśli w tej chwili wytrzymasz to podniecenie, to ono zaraz zniknie, zaraz te myśli odejdą i będziesz miał spokój.

Do chwili, gdy znowu skoczy czy libido – wtedy jest czas na kolejną sesję biczowania się. O ja biedny, chcę seksu! Olaboga! Przecież wtedy wyrządzę wielką krzywdę sobie, swojej rodzinie i całemu światu… Zaraz, zaraz…

Dobrym sposobem jest też szukanie wad tego wszystkiego np. nie wysypiam się, źle patrzę na ludzi, jak ja wytłumaczę to kiedyś swojej żonie/mężowi, co będzie, jak mnie ktoś nakryje, jak się wytłumaczę.

Takie same wady wyszukiwałam, gdy postanowiłam dorosnąć i przestać czytać komiksy, ale (na szczęście) nie podziałało 🙂

. Nawet , kiedy będzie trudno, mówcie do Boga – Proszę Cię Boże, dopomóż mi albo W imię Jezusa Chrystusa, precz szatanie.

Rozumiem, że teraz autor prosi o wstawiennictwo w rozwiązaniu jego problemów, coś w rodzaju: o Boże, ześlij mi tu Hugh Jackmana albo Brada Pitta, tylko szybko, bo dłużej nie wytrzymam… W zasadzie, Robert Downey Jr też może być…

 Na koniec jeszcze takie pocieszenie. Chciałbym napisać, że ja nie jestem osobą szczególnie silną psychicznie, mam nawet problemy psychiczne

Szczera prawda, bro.

To jest wolność i kocham tą wolność i mam nadzieję i poproszę Boga o wolność dla was. Jeśli chodzi o homoseksualizm, to ciężko mi się tutaj wypowiadać, bo u mnie chyba jest on przez chorobę – nerwicę natręctw.

Ja mam melissofobię, ciekawe, jak to wpływa na moje seksualizmy.

Moja rada to odciąć się od pornografii, w ogóle i hetero i homoseksualnej i zacząć dostrzegać wewnętrzne piękno odmiennej płci

Macicę, jajniki i jajowody…

Można też porozmawiać z księdzem, na pewno coś doradzi. I jeszcze bardzo ważne, żeby być dużo, z dobrymi ludźmi, bo wtedy mniej myśli się o swoich problemach, można też swojemu bliskiemu przyjacielowi, powiedzieć o swoich problemach, może coś doradzi, pomoże. Pozdrawiam i jeszcze na zakończenie, wiem, że jest wam wszystkim ciężko, ale wierzę w was, dacie radę, na pewno. Bóg wam Pomoże, pomodlę się za was. I jeszcze jedno, nie zawsze będzie łatwo, czy w homoseksualizmie, masturbacji, czy pornografii. Mi na pewno nie było, dalej czasem jest trudno. Było cierpienie, ale warto, mówię wam warto.

No więc mamy typka, któremu chce się ryćkać, ale nie robi temu, bo to ogranicza jego wolność. Jednocześnie jest bardzo szczęśliwym człowiekiem, tylko pisze przepełnione poczuciem winy teksty o tym, co się dzieje z jego ptaszkiem i pije melisę litrami. Po prostu pozazdrościć i szczęścia, i wolności, której my, oglądający pornosy nigdy nie zaznamy.

 
29 komentarzy

Opublikował/a w dniu Styczeń 5, 2012 w Uncategorized

 

Szczęśliwego…

…dowolnego zimowego święta, które obchodzicie 🙂

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu Grudzień 24, 2011 w Uncategorized

 

Towarzysz Kermit

Ech, jak tylko człowiek chce zrobić jakieś porządne top, to zaraz po jego publikacji trafi się jakaś perełka, o której warto napisać. Wobec tego przedstawiam Wam muppetokomuchów. Możecie uznać to za numer zerowy.

Kiedy Kermit lamentuje, że “Niełatwo jest być zielonym”, możliwe, że ma na myśli ekologów. Tak uważa Eric Bolling z Fox Business Network. Jego zdaniem nowy film o Muppetach zawiera pro-komunistyczne i pro-liberane przesłanie. Według innego komentatora to Muppety są odpowiedzialne za protest oburzonych na Wall Street.

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu Grudzień 9, 2011 w Uncategorized

 

Tagi: ,