RSS

Archiwa miesięczne: Wrzesień 2011

Lecą Żurawie

 Dużo osób prosiło mnie o kilka słów na temat pani Żuraw. Odsyłałam wtedy na mój stary, nieużywany blogasek, na którym pisałam o niej zanim dostała się do mainstreamu. Prośby jednak powtarzały się, wobec tego postanowiłam zrobić przeklejkę, a stary blogasek usunąć, aby nie zaśmiecać internetsów.
 Jednocześnie przepraszam wszystkich, którzy czytali już ten tekst i obiecuję, że na temat pani Żuraw napiszę coś świeżego – już niedługo. Prawdę mówiąc, do ponownego podjęcia tematu nakłonił mnie wyborca pani Magdaleny, który w odpowiedzi na złego komcia zagroził mi, tu cytat, obiciem mordy. Jakże więc mogłam zrezygnować z takiej zachęty, drodzy czytelnicy?

PRAWDZIWA KOBIETA NIE ŁOWI RYB

„Audytorzy mogli nienawidzić chaosu spowodowanego powstaniem życia, ale Prawa nie pozwalały im nic zrobić. Rozwój ludzkości musieli potraktować jak dar losu – wreszcie pojawił się gatunek, który można przekonać, by sam sobie strzelił w stopę.”

Terry Pratchett

To był pierwszy cytat, który przyszedł mi do głowy po przeczytaniu szeregu artykułów pani Magdaleny Żuraw, mistrzyni w strzelectwie samobójczym. Czym sobie zasłużyła na ten niepochlebny tytuł? Otóż na stronie „Debaty…” czytamy: „Kobieta, która nie znosi feminizmu.” I w zasadzie wszystko jasne, zagadka rozwiązana – najwyraźniej pani Magdalena tęskni do czasów, kiedy jedyną samodzielną decyzją, jaką by w życiu podjęła, jest wybór sukienki na przyjęcie.

O ile jej Mąż, Pan i Władca, nie miałby specjalnych upodobań co do sukienek, rzecz jasna.

Aby jednak nie wgłębiać się w rozważania na temat samej pani Magdaleny, zajmę się samymi jej „tforami”.

Artykuł pierwszy był już w zasadzie komentowany na forum SuS i w zasadzie nie dużo jest do dodania.

Przeciętny ankietowany na pytanie, czy kobieta powinna piastować stanowiska przeznaczone do niedawna wyłącznie mężczyźnie, odpowie twierdząco. Zapytany nieco inaczej: czy jego żona, córka, matka powinna pracować (nawet za poważne wynagrodzenie) jako górnik, rzeźnik, alfons czy szambiarz – popuka się w czoło. Dlaczego? Bo to kobiecie nie przystoi.

Ja tam bym nie chciała, aby mój Facet został alfonsem, chociaż nie jest kobietą. Co do matki-górniczki zastrzeżeń nie mam, ale prawdopodobni dlatego, że nie jestem Przeciętnym Ankietowanym, czyli tworem wymyślonym przez panią Żuraw na potrzeby artykułu.

Plaga zdeterminowanych kobiet rozszerza się na wszelkie znane światu zawody.

Opadają jak szarańcza na zawody i wysysają z nich krew. Do ostatniej kropelki.

Można je spotkać w urzędach, barach, na stacjach benzynowych, wojsku, policji, na uniwersytetach, rajdach samochodowych, w sądach, przychodniach.. etc.

Naprawdę wszędzie się to tatałajstwo panoszy?! Niemożliwe, mocium panie! Przecież kobiety stanowią tylko jakieś… hmm… 50% społeczeństwa. Cud, że je w ogóle widać!

Wszędzie też gdzie się pojawiają – niszczą.

[wyobraża sobie armie żeńskich wersji Rambo strzelających do absolutnie wszystkiego z karabinów]

Gdy nie zajmują się nauką czy szeroko pojętą kulturą – niszczą siebie (swoją kobiecość)

Albowiem myślenie, jak wiadomo, kobiece nie jest. Dlatego też za ideały kobiecości uchodzą między innymi Jola Rutowicz i pani Żuraw.

gdy zaś zajmują się (zawodowo) nauką czy kulturą – zaniżają ich poziom, przez co niszczą ludzkiego ducha.

Zaniżają. Nie: zaniżamy. Ergo – pani Magdalena za kobietę się nie uważa. Ja tam jestem człowiekiem tolerancyjnym i szanuje cudze zboczenia, więc od tej pory będę mówić do pani Żuraw w rodzaju męskim, jak sobie życzy.

Fakty mówią same za siebie:
1. Nauka: Niemal wszystkie przełomowe odkrycia w dziejach ludzkości dokonywane są przez mężczyzn. Żadnego Lorentza, Newtona płci pięknej.
2. Poezja: dziś w większości pisana przez kobiety – upada. Żadnego Baudelaira, Poego.
3. Literatura: żadnego Dostojewskiego, Goethego.. Wybitna literatura nie wyszła nigdy spod kobiecego pióra.
4. Malarstwo: żadnego Dalego, Malczewskiego (propozycje współczesnych malarek są dodatkowo antysztuką).
5. Muzyka: żadnych wybitnych kompozytorek. Żadnego Mozarta, Beethovena.
6. Filozofia: brak kobiet geniuszy. Żadnego św. Tomasza z Akwinu, Bierdiajewa.

Maria Skłodowska-Curie był mężczyzną! Podobnie jak Elżbieta Drużbacka, Emilia Plater, Maria Szymanowska, Zofia Kossak, Olga Boznańska… I Kopernik. Kopernik też był mężczyzną.

Reasumując: świat nie rozwija się dzięki kobiecie – i to jest FAKT.

Anu, „Fakt”, a nawet „Super Express”

Kobiecie bowiem tak głęboko zakorzeniono, że musi się realizować w rywalizacji, że gdy stwierdzamy li tylko fakty – godzimy w jej dumę własną.

Moja duma własna nie czuje się ugodzona, jeno chichra się cicho.

Kobieta ma kompleks „bycia głupszą” od mężczyzny, co jest dla niej synonimem „mniej wartościowej”.

A tam „kobieta”, panie Żuraw. Pan ma kompleks.

Mężczyzna zaś nie ma kompleksu „bycia mniej uczuciowym”, „posiadającym mniejszą wrażliwość”, czy „o wiele słabszą intuicję”.

Jak widać, pan Magdalena siedzi w umysłach wszystkich ludzi i WIE, po prostu WIE, jakie kto ma kompleksy. Tak, pani w zielonym sweterku – o pani myślach o za dużym i garbatym nosie też WIE, albowiem jest Bogiem, a to prawie jak Tadeusz Rydzyk.

Właśnie dlatego, że jest mądrzejszy. ROZUMIE, że różnorodność jest szczęściem ludzkości.

Dlatego nie istnieją mężczyźni cierpiący na homofobię, ponieważ wszyscy wiedzą, że różnorodność jest szczęściem ludzkości. Prawda? Nieprawda. Argument out, panie Ż.

Cóż by nam było po świecie geniuszy bez delikatności i piękna, jakie niesie kobieta? Cóż by było po zdobyczach rozumu, gdyby nie było dla kogo zdobywać? Kobiety dają mężczyźnie chęć tworzenia. To one są muzami, one wymuszają na mężczyznach współzawodnictwo. Gdyby nie kobiety, mężczyzna niczego by nie dokonał.

Bo nie byłoby komu zapędzić go z wałkiem do pracy? OK, OK, bez seksistowskich tekstów.

Miejscem kobiety jest dom. Dobra literatura, poezja (pisana przez mężczyznę), ukochane dziecko. Tam może się rozwijać, tam realizować i stamtąd zmieniać świat.

Np. nowe firanki może kupić. Jak się mężczyzna zgodzi, rzecz jasna.

Zapomniały, że różnice pomiędzy płciami, które starają się zniwelować (bo zlikwidować się ich nie da), są właśnie dla nich korzystne.

A, tu się zgadzam. Przykład różnicy pomiędzy płciami, które są korzystne dla kobiet? Zerowa szansa zachorowania na raka prostaty. Trza, panie, doceniać, co się ma.

Zauważmy, iż zupełnie nie liczą się dziś cechy czy przypadłości, które sprawiają, że to wśród kobiet jest więcej przypadków kontaktów z Boską rzeczywistością, że to one częściej otrzymują dar wizjonerstwa, obcowania w codzienności z ukazującym się im Jezusem, czy Matką Boską.

Te cechy rzeczywiście się nie liczą od dobrych paru lat. Dokładnie od wynalezienia leków psychotropowych. Oczywiście, przez mężczyznę.

Dalej: postawa (trzynastoletniej wówczas!) św. Jadwigi królowej, która poświęciła miłość do Wilhelma Habsburga, dla małżeństwa z o wiele starszym Władysławem Jagiełłą, by dopomóc w chrzcie Litwy, jest dziś dla kobiet niezrozumiała.

Tak. Wyobraźcie sobie, wiek XIV. Ludwig Węgierski do swej córki:

– Te, Jadźka! Chcesz być żoną Wilcia, czy może hajtniesz się z Jagiełłą, by dopomóc w chrzcie Litwy?

– Wiesz, papa, ja chyba mam zapęd martyrologiczny, wyjdę za Jagiełłę…

A król ukłonił się, szanując postawę swojej trzynastoletniej latorośli.

Przewaga kobiety nad mężczyzną tkwi jeszcze w jednym: oni są bardzo podatni na urok kobiety.

A kobiety niepodatne na urok mężczyzn i ogólnie zimne, jak lodowiec, który rozpyrkł Tytanika.

Nasza słabość i czułość sprawia, że mężczyzna głupieje.

Po setnym: „Misiu, ale otworzysz mi ten słoik ogórków, bo ja jestem taaaka słaba”, rzeczywiście zgłupieć można.

Niegdyś kobiety zdawały sobie sprawę, że w tym właśnie tkwi ich siła i chętnie to wykorzystywały.

Nazywamy to „manipulacją za pomocą dupy”. Mi osobiście moja własna moralność nie pozwala, ale może chrześcijańska etyka pana Magdaleny dopuszcza takie praktyki.

Nie rozumiemy, że posiadanie mniejszego IQ nie świadczy o mniejszej wartości osoby?

Z polskiej strony MENSY wynika, że panie należą do tej szlachetnej organizacji na równi z panami, wobec tego nie mam pojęcia, skąd teza o niskim IQ kobiet. No, chyba, że pan Żuraw jednak przyznaje się do bycia kobietą (w przeciwieństwie do Kopernika) i tezę, która postawiła, opiera na wynikach bardzo ograniczonej próby badawczej, a mianowicie niej samej. Jego samego. Nevermind.

A teraz rozważania nad tym, że samorealizacja dowodzi… no, czego?

Skąd się wzięły feministki? Z kompleksów.

Mieszkalnych.

Że za głupia, że za mało zdolna

Wobec tego feministki wzięły książki, zajęły uniwersytety i z tych kompleksów wyszło, że teraz kobiety są bardziej wykształcone od mężczyzn! Zgroza!

Gdy byliśmy dziećmi ,podział płci i ról był jasny. Chodzenie po drzewach, granie w kapsle, zabawy scyzorykiem, kopanie piłki, zbieranie naklejek gumy Turbo z samochodami – chłopcy. Prowadzanie wózków z lalkami, skakanie „w gumę”, zabawy „w dom”, zbieranie karteczek w kotki, pieski, księżniczki – dziewczynki.

Właśnie dowiedziałam się, że w dzieciństwie byłam chłopcem. O, i Ania spod siódemki też. I Wredna Kaśka z Wiślanej. I Mariusz też, ale tego akurat można było się spodziewać.

Nienormalni ludzie powstali z chłopców, którzy woleli zabawy lalkami – dziś większość z nich tworzy tęczowe krainy szczęścia ze swoimi partnerami.

Albowiem każdy facet, który w życiu dotknął lalki, jest gejem. Nawet, jeśli była to lalka przedstawiająca He-mana z wielkim mieczem. Jak wiadomo, wirusy homoseksualizmu osiadają na zabawkach i przenoszą się przez dotyk.

[Feministka] I musi udowodnić, że jest mądrzejsza od mężczyzny i że w zasadzie mężczyzna o tym wie i dlatego robi wszystko, żeby zepchnąć kobietę na margines życia społecznego;

Otóż, drodzy czytelnicy, zwłaszcza płci męskiej. Nie każda kobieta czyta książki dlatego, że ma obsesję na punkcie bycia gorszą od facetów. Niektóre, np. ja, robią to, bo lubią. Z tego samego powodu malują, uprawiają sporty, grają na fortepianie lub uprawiają seks (zwykle z mężczyznami). Jaki więc problem?

Przez feministki dzieci nie mają matek w domach, każda z nas musi kończyć studia – żeby dostać pracę, każda pracować – żeby mieć pieniądze na życie a przy tym żadna nie ma fachu w ręku.

Khem, khem, nie chce pytać, o jaki „fach w ręku” chodzi… Ale z drugiej strony: te dzieci, które nie mają matek w domach (ojców zapewne też nie, bo zwiali od paskudnych feministek) musiały się z jakiegoś miejsca wziąć?

Feministki wmawiają nam, że w zasadzie niczym się nie różnimy od mężczyzny.

Ciekawi mnie, czy autor widział feministkę kiedyś na własne oczy, czy tylko w podręczniku do katechezy, koło rysunku Szatana.

Stąd pytanie kierowane do dzisiejszych pań w spodniach: dlaczego paroletnia dziewczynka boi, brzydzi się i nie rozumie, jak w ogóle można nawlec białego robaka na haczyk, i złowioną przez tatę rybę wypuszcza z powrotem do wody podczas gdy jej rówieśnik wykopuje glisty, z dziką satysfakcją przebija je haczykiem w dwóch miejscach a złowioną rybą wali o kamień, obcina jej głowę, rozpruwa brzuch, patroszy i jeszcze bawi się pęcherzykiem?

Otóż ja, córka wędkarza, która niejednokrotnie w dzieciństwie łowiła ryby na miłe, białe robaczki, skrobała je i patroszyła, powiadam: kretynizmy pan prawi. Jedni ludzie boją się robaków, inni nie, a Bear Grylls zjada je na śniadanie. I co z tego? To, że nie wskakuje na krzesło na widok czerwia, a mój kolega nie przepada za pająkami oznacza, że ja jestem mało kobieca, a on mało męski?

Do artykułów pana Żuraw jeszcze wrócimy. Jak tylko w geście feminizmu pójdę na ryby.

PRAWDZIWA KOBIETA SYPIA Z PAPIEŻEM

Kolejna porcja wypocin pani Żuraw. Na początek o istotach jeszcze bardziej ułomnych niż kobiety – czyli o gejach. Później płynnie przejdziemy do tytułowego sypiania z papieżem, a na koniec – krótka opowieść o braku równouprawnienia w równouprawnieniu.

***

W przyrodzie to, co szpetne, jest przed nami ukryte. Powiedzmy mająca ludzkie oczy Żabnica lub Psychrolutes marcidus; albo taka Anoplogaster cornuta, strasząca budową ciała, czy też Topornica przypominająca pogańskie maski bożków – wszystkie kryją się przed nami w głębinach.

Albowiem wszelkie zwierzęta niesamowicie obchodzi, co o nich myślą ludzie. I się kryją, prawdopodobnie ze wstydu. A Psychrolutes marcidus jest smutny, bo pan Żuraw o nim źle mówi. O, patrzcie:

I tak: proces się odwrócił. Szpetne zboczenie nie jest ukrywane przed światem, nie jest też ujawniane ku wyplenieniu. Wywleka się je, z dumą przekonując, że tak naprawdę posiadanie go czyni nas oryginalniejszymi i, ba, wartościowszymi od ludzi podobnych zboczeń nie posiadających.

– Patrz, a ja mam szpetne zboczenie!

– Ooo… a dasz dotknąć?

– Spadaj, leszczu, znajdź sobie własne!

W Amsterdamie z okazji nadchodzących świąt Bożego Narodzenia, homosie zorganizowali „Różowe Święta” (Pink Christmas). Podczas trwającego 10 dni festiwalu okraszanego tańcami, jazdą na łyżwach i wyświetlaniem tęczowych filmów o dewiantach, będzie można oglądać również szopkę.

O, to prawie jak w telewizji publicznej! Tańce – są. Jazdy na łyżwach – są. A jak się włączy obrady Sejmu, to nawet szopka jest…

Ludzie wiedzą, że alkoholizm jest chorobą, niszczącą i pijącego i jego bliskich. Wiedzą, że podobnie ma się sprawa z narkomanią. Wiedzieli do niedawna, że pedofilię i zoofilę można leczyć. I nagle zapomnieli. A już całkiem ogłupieli z uważaniem za normalne zboczeń homoseksualistów, którzy więcej zła czynią nam wszystkim niż taki alkoholik, narkoman, pedofil czy zoofil razem wzięci. Dlaczego? Bo znieczulają na dewiacje, znieczulają na bluźnierstwa; ponieważ hodują nowy gatunek ludzi, którzy w wieku 3 lat są przekonani, że normalne jest posiadanie dwóch tatusiów, a nie wierzą w świętego Mikołaja.

Khem, khem. Otóż w tej chwili przyszedł czas na prosty schemat, który zdecydowanie pomoże Przeciętnemu Ankietowanemu:

SZKODLIWE ZJAWISKO + WALKA = WALKA ZE SZKODLIWYM ZJAWISKIEM

NIESZKODLIWE ZJAWISKO + WALKA = WPIEPRZANIE SIĘ W NIE SWOJE SPRAWY

Za szkodliwe zjawiska uznajemy te, które prowadzą do wyrządzenia komuś krzywdy, naruszenia uczciwości i tym podobnych moralnie nagannych czynów (np. alkoholizm, pedofilia, głupota). Zjawiska nieszkodliwe (np. homoseksualizm, istnienie Psychrolutes marcidus, piłka nożna) przeszkadzają tylko ludziom, którzy lubią WSWNSP (Wpieprzać Się W Nie Swoje Sprawy).

U Ruskich ruszyła gwardia przyboczna cerkwi, która ma stać na straży porządku moralnego. Jako recepta na homosiów aktywistów, na pochwały głupoty i mierności, na ukłony przed dewiacjami i wypaczeniami – idealna.

Recepta na głupotę, hę? (wyobraża sobie pana Żuraw, który po napisaniu artykułu odwraca się i zauważa stojących za nim „Ruskich” z wrednymi uśmiechami)

Choć tak naprawdę choroba poprawności politycznej, zakazującej wypowiadania dyskryminujących słów pod adresem gejów, toczy całe społeczeństwa. I chyba z tym powinno się najpierw powalczyć. Wszak, ostatecznie, normalnych ludzi jest więcej. Czemu więc stoją z założonymi rękami?

Zajęci są. Gazowaniem Żydów i kamieniowaniem cudzołożnic, zapewne.

Ale cóż się dziwić. Świat od początku XX w. stoi na głowie. W przyrodzie umierający kot wychodzi z domu i zdycha w ukryciu.

W przyrodzie naturalnie występują domy. Na drzewach rosną. Widziałam w jednym filmie.

A tak na serio: panie Żuraw! Różnorodność jest podobno szczęściem natury. Niech więc pan zamiast rzucać gromy na fakt, że na świecie istnieją geje, kupi sobie duże akwarium, parkę Psychrolutes marcidus i do nich kieruje swoje obiekcje. Rybkom to nie zaszkodzi, a nam lżej będzie.

***

Pontyfikaty X wieku – począwszy od rządów papieża Sergiusza III (904-911) aż do śmierci Jana XII w 963 – składają się na ciekawą epokę, która w historiografii kościelnej powszechnie określana jest mianem ?pornokracji?, czyli rządów nierządnic. Najsławniejsze z papieskich kochanek zdobyły w tamtym czasie władzę, o jakiej współczesne aktywistki politycznego feminizmu mogą tylko marzyć

Zawsze marzyłam, aby uprawiać seks z papieżem. Po prostu po nocach mnie to prześladuje, mniam.

Ciekawe, że nierządnice osiągnęły sukces tylko dzięki kobiecemu sprytowi i powabom – fakt ten powinien skłonić do cennych przemyśleń współczesne ?kobiety w spodniach?, które walczą z mężczyzną o władzę, gorliwie go naśladując.

Tak! Zedrzyjmy spodnie! Pokażmy powaby! Rzućmy się na papieża w kobiecej walce o władzę!

?Pornokracja? objawiła się światu za sprawą rzymskiej senatoressy Teodory, która na początku X wieku wypróbowała swoją nietuzinkową urodę i inteligencję na papieżu Sergiuszu III.

Kobieta? Inteligencję? Pan Żuraw chyba się upił, nie sądzicie?

Okazało się jednak, że zdolna nierządnica umie postawić na swoim. W ramach miłosnego ?płodozmianu? podłożyła do łoża Sergiusza III swoją piękną 15-letnią córkę Marozję, która – jak się później okazało – zmysłem politycznym dorównała utalentowanej matce.

Dopiszmy: Prawdziwa… Kobieta… podkłada.. papieżowi… swoją… nastoletnią… córkę… do… łóżka. Czy tylko mi się to wydaje rozkosznie psychodeliczne?

Jak zatem widać: na parędziesiąt lat w Watykanie, będącym wówczas jednym z politycznych centrów Europy, przejęły władzę kobiety – ambitne, inteligentne i przebiegłe. Pozbawione możliwości formalnego sprawowania rządów, zdołały oddziaływać silnie na politykę europejską zza kulis rzymskiej dyplomacji.

?Pornokracja? była oczywiście władzą cyniczną, nierozsądną i amoralną… Rodzi się jednak pytanie: czy współczesne feministki, których polityka byłaby równie idiotyczna, w ogóle potrafiłyby odebrać władzę mężczyznom?

I teraz wszystkie feministki szlochają i drą spodnie: „Gdyby tylko papież nie musiał żyć w celibacie! Podłożyłabym mu moją Anetkę i przejęła władzę nad światem! Młahahaha!”.

Jak wiadomo, lewackie ruchy ?wolnościowe? z prawdziwą wolnością mają tyle wspólnego, co wół z wolą.

Np. zakazują bić gejów, przez co zdecydowanie odgraniczają wolność woli wołom z Rzeczypospolitej.

Podobnie feminizm zamiast czynić kobietę jeszcze bardziej kobiecą, stara się prawem paradoksu uczynić z niej mężczyznę.

Dlatego też feministki zamiast zajmować się zakazem obrzezywania kobiet/wyrównaniem zarobków (w zależności od państwa), latają w spodniach po ulicach i przyczepiają przechodniom płci żeńskiej penisy. Na rzepy.

Jest to chyba największy polityczny błąd feministek, który nie pozwoli im nigdy (i na całe szczęście!) wspiąć się w społecznej hierarchii ?ponad? męski ród, ani zyskać władzy, jaką miały Teodora czy Marozja.

I sypiać z papieżem. To bardzo ważne.

Najbardziej uderzający przykład takiego rozdźwięku między pozycją deklarowaną a zajmowaną są partie socjalistyczne, gdzie feminizujące kobiety to przysłowiowy kwiatek do kożucha, bo kluczowe (zakulisowe) decyzje i tak podejmowane są w całkowicie męskim gronie.

Wyobraźcie sobie zakulisowe zebranie socjalistycznej partii i pana Żuraw, który ukrywa się za firankami, aby sprawdzić, w jakim gronie podejmowane są decyzje.

Stąd kobieta, która w dążeniu do władzy wykorzystuje swe kobiece atrybuty

Czyt. dupę z przyległościami

ma wbrew pozorom dużo większe szanse na realną władzę

Pod warunkiem, że rzeczona dupa się nie sprzykrzy mężczyźnie.

***

Konflikt równouprawnienia polega na tym, że równouprawnienie jako takie nie powinno było zaistnieć.

To już nie strzelanie sobie w nogę, ale ewidentny strzał w skroń.

Równouprawnienie jest bowiem chorobą. Groźną chorobą prowadzącą człowieka do odrzucania pozytywnych wartości i łudzącą go prowizorycznym dobrem, które tak naprawdę nijak się ma do Dobra.

Prowizoryczne dobro tym odróżniamy od prawdziwego, że ma na metce napis „Made in China”.

Równouprawnienie mianowicie z jednej strony unifikuje wszystko, co jeszcze zunifikowanym nie zostało, stawiając człowieka w pozycji nic nie znaczącej bo nijakiej, z drugiej zaś równouprawnienie nie jest żadnym równouprawnieniem bo nie ma w nim równouprawnienia a jedynie upraszczanie naszych odmienności, sprowadzanie nas do roli jednego człowieka – zaś jedność ta przejawia się wcale nie w duchu, jak zapewne bardzo by chciano, a w ciele ? ponieważ równouprawnienie stanowi wymówkę do bycia takim właśnie jakim chce się być, nawet jeśli to nie jest ani d o b r e ani p r a w d z i w e.

Równouprawnienie nie jest Dobre, bo nie ma w nim równouprawnienia. Niektórych przecinków też nie ma, pewnie z krzykiem uciekły.

Toteż człowiek przestaje walczyć ze swoimi słabościami bo nie widzi w nich nic złego.

Np. ze swoją dysleksją nie walczy. Chociaż w tym przypadku to raczej dysinterpunkcja…

słowem, chcąc walczyć z dewiacją, jaką niewątpliwie jest homoseksualizm (z dewiacją ? podkreślam), jesteśmy źli.

A, skoro pan podkreśla, to się zgadzamy. Ostatecznie i definitywnie.

Dając kobiecie prawo wyboru zabicia dziecka dajemy jej jednocześnie prawo decydowania o życiu, które do niej nie należy, ubierając przy okazji w eufemizm zwyczajne morderstwo.

Dziecko – wg pana Żuraw:

Jednocześnie tam, gdzie mamy do czynienia z brakiem konsekwencji terminologicznej, rodzą się karygodne błędy myślenia, rodzą przekłamania.

A skutki są takie, że człowiek ?tolerujący? ale nie ?aprobujący? okrzyczany zostaje dyskryminatorem. Nie ma bowiem w pojmowaniu większości odróżnienia pomiędzy ?tolerować odmienności homoseksualne? a ?cieszyć się z owych odmienności?.

No widzicie! Pan Żuraw wzywający do walki z dewiacją i dyskryminacji zboczeńców jedynie gejów toleruje, a osoby, które nie dzierżą w rękach kijów baseballowych ich aprobują! Patrzcie, jakie przekłamania i niedomówienia wynikły z brakiem konsekwencji terminologicznej!

Reklamy
 
8 Komentarzy

Opublikował/a w dniu Wrzesień 23, 2011 w Uncategorized

 

Tagi: , , ,

Natalia śmierdząca Breivikiem

Natalia Julia Nowak, znana polska pisarka i publicystka (hjehjehje, o rly?) ma pobreivikowską deprechę. Nie, żeby ją jakoś ruszały trupy dzieci, ale Breivik zrobił złą reklamę jej poglądom (jakby jej poglądy potrzebowały złej reklamy), and it’s sooo saaad.

Jeśli nie kojarzycie (a jeśli nie czytacie „czytam prawicową publicystykę dla beki” pewnie nie kojarzycie)  Natalii, możecie rzucić okiem tutaj. Albo tutaj.

Na początku Natalia napisała do Breivika list. Z listem rozprawił się mój eks, podpisujący się w internetsach nickiem Freud, ale jako że Freuda mam w nagłówku, aby nie pomieszać będę nazywała go Jung.

Jung analizuje:

 

„Andersie Behringu Breiviku

Zasiadając do pisania tego listu, jestem tak wściekła i rozżalona, że nie wiem, od czego zacząć. Może zacznę od określenia przyczyny niniejszej wypowiedzi, będącej jednocześnie jej celem. Otóż chcę ci zakomunikować, iż jesteś draniem.

Odkrywcze.

Cytat:
Tak, jesteś draniem, i to z kilku poważnych powodów.

Po pierwsze dlatego, że dopuściłeś się zamachu terrorystycznego w stolicy swojej – rzekomo umiłowanej Ojczyzny.

Poza stolicą można dokonywać zamachów, ale tylko w środy i piątki po siedemnastej.

Cytat:
Po drugie dlatego, że zadałeś śmierć kilkudziesięciu bezbronnym dzieciakom, które spędzały miło czas na malowniczej wysepce Utoya.

Ale to dopiero po drugie, nie przesadzajmy przecież.

Cytat:
A po trzecie dlatego, że wyrządziłeś ogromną krzywdę mnie i innym osobom, o których istnieniu nawet ci się nie śniło.

Wyrządził niesamowitą krzywdę NJN, absolutnie nieporównywalną z krzywdami rodzin ofiar, nie mówiąc już o samych ofiarach. On ich tylko zabił.

Cytat:
W niniejszym liście chciałabym się skoncentrować na tym trzecim przewinieniu, którego skutki, chociaż pozornie niewielkie i nieistotne, będą odczuwalne jeszcze bardzo długo. Czy to Norwegia, czy to Polska, czy to jakikolwiek inny kraj na Ziemi – twój smród będzie się unosił prze wiele lat, zatruwając życie osobom, które najzwyczajniej w świecie na to nie zasługują.

Ten odór przylgnie również do mnie, a ja nie będę w stanie się od niego uwolnić. Tak, będę śmierdzieć tobą ohydnym Breivikiem, a społeczeństwo nie przyjmie do wiadomości, iż ten smród NIE jest moim smrodem.

Natalio, zaswiadczam, że wytworzyłaś już sobie taki poglądowy smrodek, że żaden Norweg ci niestraszny. Twoje poglądy są jak zapach Starego Paskudnego Rona – i ze względu na odczucia, jakie powodują, i dlatego, że epatujesz nimi wszędzie.

Cytat:
Ech, Anders! Ale zrobiłeś reklamę milionom niewinnych patriotów, nacjonalistów, konserwatystów, eurosceptyków i antyfeministów z całego świata!

Cudowna oferta! Kup antyfeminizm, dostaniesz kilo antysemityzmu gratis! Do zestawu z rasizmem flaga Rzeszy i masowe morderstwo w Norwegii w prezencie!

Cytat:
! Coś okropnego! Czy ty myślałeś, że – popełniając wspomniane wcześniej zbrodnie- przyniesiesz porządnym ludziom korzyść?

Tak, masowe morderstwa zawsze się popełnia dla dobra świata.

Cytat:
Przez ciebie pojęcia “nacjonalizm”, “konserwatyzm” i “skrajna prawica” będą się społeczeństwu kojarzyć z wyrachowaniem, bezwzględnością oraz okrucieństwem.

Ojtam – przez niego. Nie po to tyle się Hitler napracował, aby jakiś marny chłystek zabrał mu tytuł Pierwszego Ultraprawicowego, Nacjonalistycznego Popaprańca.

Kiedy ktoś wspomni o poglądach konserwatywnych nacjonalistycznych lub skrajnie prawicowych, odbiorcy komunikatu natychmiast pomyślą o tobie. Z terminami które wymieniłam, będzie już zawsze kojarzone twoje nazwisko. Na dźwięk haseł “konserwatyzm”, “nacjonalizm” i “skrajna prawica” ludzie będą sobie wyobrażać twoją podłą twarz.

Nie, jednak nadal Hitler. Przykro mi, madame.

Cytat:
Wstyd, że nasz patriotyczno – nacjonalistyczno konserwatywno – eurosceptyczno – antyfeministyczny ród wydał na świat takiego łajdaka.

I grający w World of Warcraft! Pamiętajcie o mnie!

Cytat:
A może ty rzeczywiście jesteś – jak sugerują niektórzy podstawionym prowokatorem? Może faktycznie narobiłe bigosu, aby skompromitować prawicowców, zrobić im antyreklamę i sprowadzić na nich nieprzyjemności?

Nazizm nie potrzebuje prowokatorów. Nazizm cuchnie sam.”

 

Czy Natalię to usatysfakcjonowało? Oczywiście, że nie! Wystosowała kolejny tekst o Breiviku. Tym akurat zajmę się ja,

Wydarzenia, do których doszło 22 lipca 2011 roku w Oslo i na wyspie Utoya, poruszyły mnie z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że były one przerażające same w sobie. Wzorowy obywatel, kochający syn, zamożny przedsiębiorca, młody człowiek o wyglądzie anioła, zdetonował bombę w stolicy swojego kraju, a potem – w tzw. pięknych okolicznościach przyrody – dokonał rzezi dzieci i młodzieży.

Wzorowy obywatel, wywalony z ultraprawicowej partii za bycie za wielkim pojebem, kochający syn nienawidzący kobiet i konstruujący bomby w zaciszu własnego ogródka. W pięknych okolicznościach przyrody.

Po drugie dlatego, iż sprawca tych zbrodni posiadał światopogląd zbliżony do mojego i działał w imię idei, które są mi bliskie. Skrajny prawicowiec, ceniący sobie niepodległość i tradycyjne wartości, zachował się w skandaliczny i bulwersujący sposób.

…sikając na podmiejski chodnik. Serio, całość jest utrzymywana w takim tonie, jakby jakiegoś nacjonalistę przyłapano na masturbowaniu się do internetowej kamerki i innym nacjonalistom było trochę wstyd.

Spróbujcie, Czytelnicy, wczuć się w moją sytuację. Wyobraźcie sobie, że jesteście patriotami, nacjonalistami, konserwatystami, eurosceptykami, antyfeministami i antydemokratami

(wyobraża sobie) A WY POMIOTY MICHNIKOWSKIE CZEGO TU SZUKACIE ?? !! SYJONIŚCI DO SYRII A DEWIANTÓW DO GAZU !!!

Żyjecie sobie spokojnie, karmicie się swoimi ideami… I nagle dowiadujecie się, iż ktoś, kto myśli podobnie jak Wy, dokonał tak strasznych czynów! Jak się teraz czujecie? Na pewno niekomfortowo (o ile jesteście normalni i zdolni do empatii)!

Normalny i skłonny do empatii nacjonalista i antyfeminista jest jak Jaszczury z Gwiazdozbioru Smoka – większość ludzi nawet o czymś takim nie słyszała, a z tych, co słyszeli, większość ma ubaw, a reszta to idioci.

 Chociaż nie byłam przesadnie optymistyczna i wiedziałam, że świat nigdy nie sprosta moim wymaganiom, myślałam: “Nie trzeba się załamywać. Na świecie są jeszcze fajni ludzie, którzy chcą dobrze dla swojej Ojczyzny i dla całej Ziemi. Patrioci, nacjonaliści, konserwatyści, eurosceptycy, antyfeminiści i antydemokraci jeszcze nie wyginęli. Owszem, nie ma ich zbyt wielu, ale dopóki istnieją, jest dobrze. Właśnie dlatego, iż jest ich tak mało, trzeba doceniać obecność każdego z nich. To są ostatni sprawiedliwi. Oni stanowią jedyny, bardzo nikły promyk nadziei na lepsze jutro”.
Pogląd, który przytoczyłam, przez długi czas podtrzymywał mnie na duchu. Niestety, w lipcu 2011 roku przyszedł Anders Behring Breivik i obalił ostatnią optymistyczną tezę, która utrzymywała się w moim umyśle. Jedyna myśl, która dodawała mi skrzydeł i suszyła moje łzy, straciła rację bytu. Do tej pory sądziłam, że chodzi po świecie grupa wartościowych jednostek, w których mogę pokładać nadzieję. Teraz przekonałam się, iż “wartościowe jednostki” wcale nie muszą być takie wartościowe, a zło czai się dosłownie wszędzie.(…)

Nie mam prawa przywiązywać się emocjonalnie do jednostek i grup społecznych, ponieważ nigdy nie wiadomo, komu i kiedy “przegrzeją się synapsy”.

Przegrzeje się co?

Zaiste, to, co się wydarzyło w Norwegii, nie mieści mi się w głowie. Od dwóch miesięcy jestem wstrząśnięta i nie mogę dojść do siebie. Jeszcze do niedawna uważałam, że patriotyczni prawicowcy są z natury dobrzy.

26 czerwca w Brnie środowiska lewicowe i homoseksualne postanowiły zorganizować tzw. „queer parade”, czyli manifestację promującą homoseksualizm i inne -w tym bardziej skrajne- zaburzenia. Podobnie jak w przypadku poprzedniego tego typu zbiegowiska w tym mieście, swój sprzeciw postanowili okazać nacjonaliści.
Kontrakcja nacjonalistów rozpoczęła się w jednej z ulic na Zielonym Rynku, gdzie rozwinięto transparent o treści „No way for gay”, oraz rozdano plakietki z protestacyjnymi hasłami. Pomimo licznego obstawienia akcji przez policję, liczba przeciwników marszu dewiantów stale rosła za sprawą dołączających do niej mieszkańców Brna. Kiedy parada homoseksualistów mijała kontrpikietę, nacjonaliści spalili tęczową flagę (symbol ruchu LGTB), doszło również do mniejszych akcji bezpośrednich; jednak powtórzenie zorganizowanego fizycznego ataku na paradę (jak miało to miejsce w 2008 roku) było niemożliwe za sprawą sił policyjnych.”

 

Nawet, jeśli czasem postępują w niedojrzały, nieprzemyślany albo irytujący sposób, to mają szlachetne serca. Sądziłam, iż ktoś, kto chce jak najlepiej dla swojego kraju i dla świata, nie może być zły. Byłam przekonana, że wyznawane przez daną osobę poglądy świadczą o niej samej. To, co człowiek uważa za słuszne lub niesłuszne, jawiło mi się jako odbicie jego cech charakteru i poziomu moralnego.

>>Zabić jak najwięcej Polaków za pomocą aborcji i eutanazji, zniszczyć Kościół, a potem, gdy zostanie się już na placu boju samemu ogłosić się mesjaszem – taki przekaz płynie z wywiadu z Januszem Palikotem w „Newsweeku”. A „Wprost” walczy dzielnie z chrześcijanami, którzy ośmielają się mówić o tym, że szatan istnieje.<<

Tomasz Terlikowski, a jakże.

Jak myślicie, czy Natalia zalinkuje mnie na swojej stronie z podpisem „Analiza MOICH tekstów”?

 

 
16 Komentarzy

Opublikował/a w dniu Wrzesień 21, 2011 w Uncategorized

 

Tagi: , , ,

Czemu nastolatki uprawiają seks (ze swoimi ojcami)

Jak powinien zachować się ojciec, kiedy jego nastoletnia córka oznajmi, że jest w ciąży?

Ou.

Na początek chciałabym poinformować wszystkich czytelników (zwłaszcza tych, którzy przyszli do mnie z forum wiara.pl, pewie zwabieni słowem „pieprzyć” w tytule poprzedniej notki), że nastolatki uprawiają seks. Robią to bez względu na to, co na ten temat sądzą dorośli, Biblia i pani od Wychowania do Życia w Rodzinie. Po prostu tak jest i już, libido się człowiekowi włącza około trzynastego roku życia.Wobec czego ojciec, gdy jego nastoletnia córka oznajmia, że jest w ciąży, powinien się sfejspalmować, że ma tępe dziecię, które nie potrafi używać kondomów, które wsadził jej do portfela.

Chyba, że on też jest katolikiem idiotą.

Moim zdaniem powinien uderzyć się w piersi i powiedzieć: „Droga córeczko! Wybacz mi, że nie umiałem cię kochać! Wybacz, że nie umiałem okazać ci swojej miłości! Wybacz, że zmusiłem cię do poszukiwania miłości w łóżku tego faceta”.

Ja tam bardzo nie chciałabym, aby mój tatuś kochał mnie w TEN sposób.

Sprawa bowiem najczęściej jest banalnie prosta – wobec braku miłości ojcowskiej dziewczyna szukała dowodów swojej atrakcyjności gdzie indziej.

Chyba większość rodziców się ze mną zgodzi, że najlepiej by się stało, gdyby córeczka zaszła w ciążę dopiero po ślubie.

Większość znanych mi rodziców jednak wolałaby, aby ich córeczki zachodziły w ciąże wtedy, gdy będą chciały ORAZ będą w stanie zapewnić sobie i dziecku godziwy byt, co jest jednak dość trudne w przypadku mężatek przed maturą.

Jednak, niestety, nie zawsze się zgadzają, że czystość przedmałżeńska jest tego jedyną gwarancją. Jest znacznie lepszym zabezpieczeniem przed ciążą pozamałżeńską i chorobami wenerycznymi niż prezerwatywy.

Pod warunkiem, że kogoś bardziej kręci nieuprawianie seksu niż np. uprawianie seksu. Oczywiście, można sobie napisać na suficie „I TY MOŻESZ SPŁODZIĆ KOLEJNEGO KORWINA-MIKKE”, ale wtedy kasa na gumki pójdzie na teraupeutę, więc w zasadzie na jedno wychodzi.

Gdyby jednak któryś z rodziców podzielał moją opinię, należałoby zadać pytanie: „Co mogą i powinni zrobić rodzice, by uchronić swoje dziecko przed zbyt wczesną aktywnością seksualną?”.

Cóż, jeśli dla kogoś „zbyt wczesnie” = „przed ślubem”, proponowałabym angażować śluby piętnastolatków. W tym momencie pragnę przypomnieć, że dosypowanie ludziom do jedzenia podejrzanych substancji jest karalne.

Zaraz, śluby piętnastolatków też.

Jak z tego wybrnie nasz pedo!Dad?

Przede wszystkim rodzice powinni zrewidować własne poglądy na czystość małżeńską.

Albowiem poglądy przenoszą się przez indukcję, jak to odkrył sławny radziecki uczony Ado Kamieniew.

Pedo!Dad nadal się martwi o stan brzydkich miejsc swojej córusi:

Można powiedzieć, że mają dwie możliwości: albo uświęcić własne pożycie małżeńskie, podporządkowując je wymaganiom Bożej miłości albo przygotować się na ewentualność profanacji ciała córki.

Profanacja = seks dwojga ludzi, którzy nie podpisali weksla przed typem w sukience.

Mam na myśli wychowanie poprzez przykład, który może powstrzymać dziecko przed nieodwracalnym błędem. Rodzice nie muszą wygłaszać prelekcji swojemu dziecku o tym, że nie wolno współżyć poza małżeństwem. Wystarczy, że ich wzajemna miłość i szacunek ukazuje łoże małżeńskie jako „Święte Świętych” rodziny, gdzie dokonuje się cud poczęcia życia, a nie parzenie się samca i samicy rozpalanych przez popęd.

Pragnę poinformować, iż celem parzenia się samca i samicy większości gatunków jest tylko i wyłącznie uzyskanie potomka, tj. „cud poczęcia” wedle używanej przez pedo!Dada nomenklatury.

Nie chcesz się parzyć jak zwierzęta – używaj gumy. Zwierzęta tego nie robią.

Jest rzeczą oczywistą, że najpierw musimy u siebie taki właśnie szacunek do współżycia wypracować. Jest również oczywiste, że wiele czynników nam w tym przeszkadza.

Wymienię tylko najważniejsze. Zdecydowanie profanacją świętej istoty współżycia małżeńskiego jest stosowanie antykoncepcji lub trwanie w „postawie antykoncepcyjnej”, wynikającej z odrzucenia Bożej koncepcji małżeństwa.

Tak, właśnie dlatego nastolatki uprawiają seks – bo ich rodzice używają kondomów. Słyszycie ten trzask? To pękający kręgosłup logiki.

Mówimy przecież o świętym akcie wzajemnego przenikania się dwojga osób, którego owocem jest nowe życie.

Nie, mówimy o seksie.

Dlaczego więc udajemy, że mąż i żona łączą się w jedno, kiedy między nimi umieszcza się prezerwatywę lub inne środki antykoncepcyjne?

Od łączenia się w jedno to chimery powstają, nie dzieci. Chyba, że są to dzieci-chimery.

Następnie musimy oczyścić nasze umysły od rozpusty pod każdą postacią.

Wiecie co? Wykastrujcie się, jeśli tak was boli, że macie popęd. Ale nie wypisujcie bzdetów w Internecie, OK?

Niestety, często niektórzy promują rozpustę, nawet nie zdając sobie z tego sprawy – oglądając erotyczne i pornograficzne filmy lub zdjęcia

Promocja – kup rozpustę, bilet na Nergala gratis!

Pamiętajmy jednak, że te reklamy mogą pobudzić na przykład jakiegoś chłopaka do sięgnięcia po materiały, które zachęcą go do skorzystania z ciała waszej córki…

Bo nastolatków to tylko trzeba pobudzać i pobudzać, żeby w ogóle pomyśleli o kanibalizmie seksie.

Kolejny krok, jaki powinniśmy uczynić, to zachęta dla naszych córek, aby nie ubierały się prowokująco. Nie chodzi tu o zabranianie, tylko o uświadomienie dziewczynie, że goły pępek lub zbyt odsłonięte piersi naprawdę mogą wywołać podniecenie u chłopaka. A kiedy chłopak jest podniecony, znacznie trudniej mu panować nad sobą. Staje się wtedy głuchy na argumenty, wydaje mu się, że wszystko będzie dobrze, że nic złego się nie wydarzy – a jeżeli jednak dziewczyna odmówi współżycia, poczuje się skrzywdzony. Czyż nie łatwiej jest po prostu nie pobudzać jego wyobraźni?
I tutaj rola ojca jest nie do zastąpienia. Dziewczyna często ubiera się prowokująco, bo chce wyglądać atrakcyjnie. Imponuje jej to, że chłopaki się za nią oglądają i zaczepiają ją. Dziewczyna szuka w ten sposób potwierdzenia swojej atrakcyjności, kobiecości. Niestety, bardzo często w poszukiwaniu takiego potwierdzenia wchodzi do łóżka pierwszego lepszego chłopaka… I najczęściej wynika to między innymi z faktu, że jej ojciec nie zauważa lub nie okazuje, że zauważa jej kobiece walory.
To na pewno portal katolik.pl a nie dobrapedofilia.pl?

Tak, drodzy ojcowie! To my jesteśmy tymi mężczyznami, którzy powinni w pierwszej kolejności docenić piękno naszych córek.

Jak sądzicie, można to gdzieś zgłosić?
 
22 Komentarze

Opublikował/a w dniu Wrzesień 18, 2011 w Uncategorized

 

Tagi: , ,

Wszyscy pieprzymy Darwina

Podobnie mężczyźni potrzebują kobiet wiernych, posłusznych, obdarzonych dużym biustem i szerokimi biodrami. I znów: byli tacy, którzy mieli inne upodobania, ale ich dzieci z powodu wąskich bioder miały kłopoty przy rodzeniu, dzieci miłośników małych biustów były marnie karmione, nieposłuszne wpadały w szpony tygrysów szablistych (w oryginale“lampartów” – uw. a.f.), a jeśli nie były wierne, to mogli w ogóle nie mieć dzieci (kobiecie wierność mężczyzny jest znacznie mniej potrzebna – dla kobiety ważne tylko, by nie zaniedbywał nas i dzieci). I tak rzeczywiście jest. Tym wszystkim steruje Natura.

Oh, jak ja nie cierpię socjodarwinistów.

No dobrze, to akurat jest Barbara Buonafiori, czyli żeńska wersja Janusza Korwina-Mikke. Najwyraźniej Januszek lubi czasami siąść przed komputerkiem i napisać nocie o tym, jak wyhaczyć największego i najbardziej włochatego faceta ze stada. Khem, nie wnikajmy.

Wracając do tematu – socjodarwinizm (lub darwinizm społeczny lub ewolucjonizm społeczny) jest to nauka zajmująca się tłumaczeniem zjawisk z tendencji społecznych za pomocą reguł doboru naturalnego.

W praktyce polega to na dorabianiu dziwnych teorii tłumaczących, czemu mężczyźni zdradzają swoje żony itp. itd. Odpowiedź zawsze brzmi „bo NATURA tak kazała” i dlatego wszyscy jesteśmy rozgrzeszeni.

Ale wróćmy do wpisu Januszka. Eh, so wrong on so many levels.

Na początek ustalmy sobie jedno – jeśli podobają ci się wysokie kobiety z dużym biustem, niebieskimi oczami, to nie dlatego, że jesteś tak uwarunkowany przez ewolucję. W ciągu ostatnich wieków za atrakcyjne były uważane (w różnych miejscach) kobiety ze skrępowanymi stopami, wyskubanymi brwiami, poczernionymi sztucznie zębami i z perukami nasączonymi (głównie) smalcem. To, co akurat nam się podoba to mieszanka trendów epoki z własnymi preferencjami, a dobór naturalny gdzieś tam leży i kwiczy przytłoczony przez tę całą Kulturę.

Po pierwsze, duży biust nie wpływa jakoś znacząco na jakość karmienia. Pierś kobiety (niezależnie od rozmiaru) zawiera kilkanaście płatów gruczołu sutkowego – cała reszta to tłuszcz.

Panie Januszku, dzieci nie karmi się tłuszczem.

Tym, co wpływa na jakość karmienia jest przede wszystkim bogata w wapń dieta. Oczywiście, można powiedzieć, że kobieta o większym biuście jest prawdopodobnie lepiej odżywiona – ale wtedy to nie wielkość piersi ma znaczenie, a wielkość w ogóle. A Januszkowi wyraźnie chodzi tylko o cycki.

Po drugie – „nieposłuszna kobieta wpadnie w szczęki tygrysa i/lub lamparta”. Pomińmy już milczeniem fakt, że prawdopodobnie Januszek nie miał zielonego pojęcia, o jakie zwierzę mu konkretnie chodzi i myślał o „dużym kocie w stylu Diego z >”, i skupmy się na innych bzdurach.

Na przykład na tym, że Januszek sądzi, że mężczyzna będzie miał większe szanse w walce z „dużym kotem”. Co doprowadza nas do konkluzji, że Januszek nigdy nie był w zoo i wyobraża sobie wielkie drapieżniki jako wyrośnięte Mruczki.

Ogólnie koty wielkości lampartów (90 kg – waga wyrośniętego faceta) rzadko zjadają stworzenia wielkości człowieka. Są na to za małe. Koty, które zjadają ofiary wielkości człowieka, ważą 300 kg, mają zęby wielkości troszkę mniejszej od ludzkiego przedramienia i na pewno nie boją się prehistorycznego Januszka z patykiem.

Po trzecie – jeśli zdradzasz swojego partnera/partnerkę, jesteś dupkiem. Jeśli przy tym podcierasz sobie tyłek doborem naturalnym, jesteś uberdupkiem i Dawkins cię zje.

Dlaczego akurat o tym piszę? Ponieważ nie tylko Januszek lubi sobie pocisnąć z biologicznej procy. Robią to także inni, od trolli na forum Onetu, poprzez przeciwników in vitro na wielodzietni.org do posła Gowina i tego faceta z Solidarnych2000, z którym rozmawiałam, dopóki nie wytrzymałam i poszłam się zerzygać.

Dlaczego wszystkie argumenty dotyczące doboru naturalnego ssą, gdy mówimy o współcześnie żyjących ludziach? Bo tak naprawdę współcześnie żyjący ludzie mają dobór naturalny bardzo głęboko. Bardzo, bardzo głęboko.

Jeśli żyjesz w kraju Cywilizacji Śmierci (albo innym, podobnym) prawdopodobnie nie grozi ci śmierć z głodu, zgon przy porodzie, z zimna lub pod kłami Diego z „Epoki Lodowcowej”. Każde twoje potencjalne dziecko ma szanse dożyć wieku reprodukcyjnego i przekazać twoje bezcenne geny dalej – a o to właśnie chodzi. Czemu więc większość ludzi nie płodzi dziesiątek dzieci, w celu zmaksymalizowania szans na przekazanie swojego zestawu dalej?

Tak naprawdę wszyscy pieprzymy dobór naturalny, bo lepiej zająć się czymś lepszym, jak np. czytaniem dobrej książki.

No, chyba że jesteśmy redaktorem Terlikowskim, ale on to normalnie jak zwierzęta…

(Wybaczcie brak olinkowania, zajmę się tym później, gdy przejdę ze smartfona na komputer.)

 
20 Komentarzy

Opublikował/a w dniu Wrzesień 16, 2011 w Uncategorized

 

Tagi: , , , ,

Zabezpieczony: O dorastaniu i innych chorobach

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło:

 
Wprowadź swoje hasło, aby zobaczyć komentarze.

Opublikował/a w dniu Wrzesień 12, 2011 w Uncategorized

 

Tagi: