RSS

Archiwa miesięczne: Październik 2011

Dwudziesta pierwsza ileśtam

Trudno jest czasami powiedzieć, że się kogoś nie lubi.

Jeśli znajomy zapyta cię, dlaczego nie lubisz pana Iksa, a ty odpowiesz, że Iks kiedyś  podstawił ci nogę w kinie/obgadał za plecami, znajomy prawdopodobnie odpowie, że on też takich nie lubi (zakładając, że mamy dobry gust w doborze ludzi, z którymi się spotykamy i nie bawi ich szeroko rozumiane chamstwo).

Jeśli znajomy zapyta cię, czemu nie lubisz Korwin-Mikkego, a ty w odpowiedzi pokażesz mu soczysty artykuły autorstwa pana Januszka, znajomy prawdopodobnie odpowie, że on też takich nie lubi (zakładając, że mamy dobry gust w doborze ludzi, z którymi się spotykamy i nie bawi ich szeroko rozumiany rasizm).

Jeśli znajomy (po przejściowym szoku) zapyta cię, czemu nie lubisz Papieża Polaka, Który Wielkim Człowiekiem Był, a ty wyjaśnisz mu, że niektóre poglądy Jana Pawła II były mocno anachroniczne, szkodliwe i uwłaczające, znajomy prawdopodobnie odpowie, że masz rację (zakładając, że mamy dobry gust w doborze ludzi, z którymi się spotykamy i nie bawi ich cierpienie kobiet), jednakże Papież mimo tego Wielkim Człowiekiem Był, a Dobry Polak Papieża szanuję, w końcu był on jednym z symboli Polskości no i tak przecież jak tak można sobie go nie lubić…

Z papieżem jest taki problem, że w zasadzie już nie ma kogo lubić i szanować – zostały tylko kremówki sprzedawane po wygórowanej cenie i wkurzające krakowskie tramwaje, jeżdżące po „trasie papieskiej” i informujące wszystkich, gdzie to papież chodził się modlić, gdzie odpoczywał i czemu mamy wielbić Ukochanego Przywód… Papieża. No i Symbol.

Trudno polemizować z poglądami człowieka, który stał się symbolem, bo człowieka już nie ma, a symbol nadal funkcjonuje.

I nikt nie zastanawia się nad tym, że w Sejmie wisi miniaturowy model narzędzia tortur.

Nie lubię symboli. Robią dziwne rzeczy z ludzką psychiką.

Reklamy
 
6 Komentarzy

Opublikował/a w dniu Październik 29, 2011 w Uncategorized

 

Całuj mój młot, b’atch

Miałam napisać notkę o tym, jak spotkałam posła Gowina, ale to było przed wyborami, więc news odgrzewany i nieaktualny. Pan poseł nic ciekawego zresztą nie powiedział, za to gazetka, którą mi wręczył zawierała przepis na naprawdę pyszną szarlotkę.

Miałam napisać notkę o panu Żurawiu, jednak po przejrzeniu jego twórczości zauważyłam, że chyba wycisnęłam go do cna, a jeśli nie wycisnęłam, to zrobili to inni. Wobec czego napiszę o nim dopiero, gdy nabazgrze coś nowego – co jest bardzo możliwe, zważywszy, że założył dla tego celu nowy żalportal. Średnio lubię pisać o panu Żurawiu, bo nie jestem pewna, w jakim rodzaju się do niego/niej zwracać. Myślałam o wersji Magd Żuraw, ale trochę ciężko się wymawia.

Miałam napisać o tym, jak spotkałam Solidarnych2010, ale to by się sprowadzało do notki o nadzwyczajnym zagęszczeniu inżynierów lotnictwa przed Pałacem Prezydenckim idlaczegotensamolotNIEZROBIŁLEJA?

Napiszę krótki post o Natalii. Znowu. Dlaczego? Raz, bo mnie fascynuje. Dwa, nie jest ona tak bardzo wkurzająca jak inni prawicowcy, chociaż w zasadzie nie wiem, czemu. Trzy, Natalia mnie czyta. I może nawet kiedyś napisze notkę z odpowiedzią.

Tym razem na temat pogaństwa, rozumianego przez Natalię jako wierzenia dawnych Słowian.

Przyjrzyjmy się dokładnie temu, co czynił i postulował Jeszua – Jezus Chrystus. Główny bohater Ewangelii nie był propagatorem tradycyjnych, pogańskich wartości, takich jak honor, duma, wierność prawom przodków, niepodległość Ojczyzny czy troska o interesy własnego Narodu.

Zwłaszcza słowiańscy poganie dbali o te ostatnie, pomimo absolutnej nieznajomości takich terminów jak „państwo” i „ojczyzna” Chyba, że pisząc o niepodległości ojczyzny Natalia ma na myśli „samotną wioskę nieustraszonych Galów, którzy bohatersko stawiają czoła najeźdźcy”.

Co w zasadzie i tak nie ma sensu, bo Asterix nie był Słowianem. Słowianinem. Kryptopolakiem.

Wręcz przeciwnie, był on zwolennikiem “postępowego” światopoglądu opartego na pokoju, tolerancji, równości, równouprawnieniu i uległości wobec sił ograniczających suwerenność państwa. Nasuwa się więc pytanie: czy religia chrześcijańska przystoi prawicowcom?

Absolutnie nie! Ja nigdy nie wierzę w bogów, którzy głosują na inną frakcję polityczną.

Jezus często szokował, a nawet bulwersował ludzi przywiązanych do tradycyjnych zasad moralnych.

Np. kamieniowania i krzyżowania ludzi.

Czy przypominacie sobie scenę, w której do Chrystusa została przyprowadzona niewiasta przyłapana na cudzołóstwie? Faryzeusze, czyli konserwatyści, uważali, że kobietę tę należy surowo ukarać.

No wiedziałam, że będzie o kamieniowaniu!

Jezus odmówił wymierzenia ladacznicy sprawiedliwości, uzasadniając swoją decyzję tym, iż nikt nie jest bez grzechu. We współczesnych czasach podobnie postępują stowarzyszenia feministyczne, które wzywają do zrozumienia prostytutek, kobiet uprawiających seks poza małżeństwem, antykoncepcjonistek i aborcjonistek.

ANTYKONCEPCJONISTEK I ABORCJONISTEK.

Powiedzcie sami: czy gdyby Chrystus żył w XXI wieku, to wykrzykiwałby radykalne hasła wymierzone w feministki, homoseksualistów, transseksualistów, mniejszości etniczne, obce państwa lub instytucje ponadnarodowe? Czy walczyłby z rozmaitymi używkami, skoro sam pił wino na weselu?

Wino tradycyjnie rozcieńczone w proporcjach jedna część wina, cztery części wody, ALKOHOLIK JEDEN.

Reasumując: wiara jest be, bo chrześcijaństwo nie pasuje do ideologii Natalii, a bóg, który nie popiera Natalii, nie ma prawa istnieć. Pogaństwo jest fajne, bo bycie nacjonalistyczne neopogaństwo tworzy nową niszę, w której Natalia może się rozgościć wiedząc, że nikt nie będzie jej robił konkurencji.

Czyż to nie jest piękne?

Na koniec przytoczę pewien cytat: “Twój bóg został przybity do krzyża. Mój ma młot. Jakieś pytania?”.

Nope. Ja też lubię takich bogów 🙂

PS. Jezus też miał młot. W końcu był cieślą.

 
19 Komentarzy

Opublikował/a w dniu Październik 25, 2011 w Uncategorized

 

Tagi: , ,

Rośnijmy w siłę

Post informacyjny.

Serdecznie zapraszam wszystkich pastafarian do wypełniania formularza dotyczącego założenia w Polsce związku wyznaniowego Latającego Potwora Spaghetti.

Ramen ^__^

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu Październik 13, 2011 w Uncategorized

 

Tagi: , ,

Jak być heterykiem w Polsce

Na kanwie tego wpisu. (komciować, komciować, świeże mięsko!)

Wielu czytelników często zarzuca nam, że jesteśmy heterofobami. To nieprawda, zresztą jako redakcja bloga prowadzonego przez dwoje niesamowicie seksownych ludzi płci odmiennej bylibyśmy w tym i tak niewiarygodni. Heteroseksualistów dzielimy na heteryków, heterodebili i pojebanych heterodebili.

Jak już wspominaliśmy heteroseksualistów dzielimy na heteryków, heterodebili i pojebanych heterodebili. Heterycy wedle naszych szacunków stanowią jakieś 0,5% wszystkich heteroseksualistów. Oni lubią od czasu do czasu w zaciszu sypialni załadować sobie między pośladki coś, co w tej konfiguracji kompletnie tam nie pasuje. Albo wziąć do buzi pewne naprawdę obrzydliwe z punktu widzenia przeciętnego geja/lesbijki rzeczy (ale znamy też ludzi, którzy lubią placki ziemniaczane i wcale ich z tego powodu nie potępiamy). Nie mówią o swoich chłopakach/dziewczynach, nie chodzą z nimi za ręce, broń Boże nie zachodzą w ciąże (bo to oznacza, że wszyscy wiedzą, że są hetero) ani nie noszą obrączek ślubnych. Niestety, stanowią zdecydowaną mniejszość.

Druga grupa to heterodebile, czyli heteroseksualiści, którzy o swojej orientacji lubią gadać w mediach i lansować na niej swoją popularność. Paradoksalnie połowa heterodebili nie jest nawet heteroseksualistami, np. pewien wkrótce były już lider partii, która ledwo ledwo weszła do sejmu (co nas bardzo cieszy, bo to bękarty Kościoła). Heterodebile chodzą ze swoimi dziewczynami/chłopakami za rączki, biorą śluby i mówią nich na portalach plotkarskich, całują się w miejscach publicznych. Nie lubimy ich, bo tak.

Ale prawdziwą agresję rodzą w nas pojebani heterodebile. To pewnie niezły odsetek ogółu, niestety najbardziej widoczny, najgłośniej krzyczy i najgłośniej jeździ ze swoim kumplem z bloga$$ka na ryby (podobno to właśnie wtedy Posejdon spierdolił do Grecji i tak narodziła się mitologia). I bardzo poważnie obawiamy się, że w przeciągu najbliższych kilku lat znajdzie się wręcz na świeczniku (tym razem wyjątkowo bez przyjemności). Nie chcemy wymieniać konkretnych nazwisk, nie chcemy promować pewnych środowisk na blogu, który miesięcznie czyta 100 000 młodych Polaków, 100 000 000 młodych Niemców i 20 000 Czechosłowenów.

Pojebani heterodebile co najmniej raz w roku muszą wychodzić na ulicę, aby się czegoś domagać (np. więcej żłobków i mniej podatków). Swoim heteroseksualizmem epatują wszędzie, a zwłaszcza na swoich bloga$$kach i w innych tego typu miejscach.  Lubią wstawiać w takie miejsca kadry z pornosów, ponieważ każdy pojebany heterodebil myśli tylko o jednym. Bardzo ich nie lubimy, prawdopodobnie szkodzą środowiskom heteroseksualnym bardziej niż niektórzy starzy ludzie biednym i poczciwym kibicom. Ale skoro ci sami wsadzają je na świecznik…

Katecheza #604: Polacy nie mają problemu z akceptacją heteryków, całkiem nieźle radzą sobie nawet z akceptacją heterodebili. Boimy się jednak jak będzie wyglądał świat, jeśli jutro rano obudzimy się w rządzonej przez pojebanych heterodebili Heteropolsce.

(kadry z pornosów sobie daruję, nie każdy lubi dostać wackiem przy czytaniu bloga)

 
8 Komentarzy

Opublikował/a w dniu Październik 10, 2011 w Uncategorized

 

Tagi: ,

Jak zrobić Koreę Północną – poradnik dla początkujących

Obiecałam więcej pana Żurawia – i obietnicy dotrzymam. Tym razem jednak zajmiemy się mokrymi snami Natalii Julii Nowak, która marzy o tym, aby Polska stała się krajem pełną kwiatów, tęczy i dzieci z patologicznych rodzin szwendających się po ulicach. Nie będzie w tym wpisie o wyborach, raz, bo jest cisza, dwa, ponieważ w tym roku pytaniem, które powinni zadać sobie wyborcy nie jest „program której partii mi najbardziej pasuje?” tylko „któremu kandydatowi nie bałabym się wręczyć metalowych sztućców?”.

Cieszcie się więc nataliową wizją Polski. Wielki Wódz i Ukochany Przywódca byliby z niej dumni.

Gdy już powstanie Wielka Polska Narodowa, niektórzy ludzie poczują się, jakby się znaleźli po drugiej stronie lustra. Wszystko, co stanowi element naszej społeczno-polityczno-gospodarczej rzeczywistości, odwróci się o sto osiemdziesiąt stopni. Świat stanie na głowie, do góry nogami. Kosmopolityzm przeobrazi się w patriotyzm, internacjonalizm w nacjonalizm, euroentuzjazm w eurosceptycyzm, feminizm w antyfeminizm, liberalizm w konserwatyzm, demokracja w autorytaryzm, kapitalizm w etatyzm, a konkordat w nawiązania do tradycji dawnych Słowian.

Czarne będzie białe, psy zaczną szczekać tyłkami, Palikot wstąpi do zakonu, Korwin-Mikke będzie biegać w koszulce z sierpem i młotem, a Natalia Julia Nowak zacznie pisać z sensem. A potem skończy nam się LSD i wszystko wróci do normy.

Nic, dosłownie nic, nie będzie takie jak dawniej. Wszystko ulegnie zmianie, dokona się transformacja na całej linii. Kiedy to nastąpi, wielu ludzi odniesie wrażenie, że ogląda świat w negatywie. Rzeczywistość WPN będzie odwrotnością tej, którą znamy obecnie. Wielka Polska Narodowa, jako byt jedyny w swoim rodzaju, otrzyma etykietkę “państwa absolutnie do niczego niepodobnego”.


Przede wszystkim: Polska stanie się krajem całkowicie niepodległym, suwerennym, niezależnym od obcych sił. Gdy nasza Ojczyzna wyrwie się spod pantofla Unii Europejskiej, Rady Europy, Organizacji Paktu Północnoatlantyckiego, Organizacji Narodów Zjednoczonych, Kościoła rzymskokatolickiego i innych instytucji ponadnarodowych, będzie mogła odetchnąć z ulgą i cieszyć się nieograniczoną swobodą polityczną. Nikt – ani Bruksela, ani Waszyngton, ani Moskwa, ani Watykan – nie będzie mógł rościć sobie prawa do wydawania naszemu państwu rozkazów.

A mur otoczy całą Polskę i będziemy wolni i suwerenni, jak Koreańczycy, a nawet bardziej. Nie skalamy się traktatami, importem i eksportem oraz innym antypatriotycznym stuffem.

Polska zacznie postępować zgodnie z własną wolą i własnymi interesami, a obce siły stracą możliwość karania jej za korzystanie z wolności. Jednakże Wielka Polska Narodowa będzie suwerenna nie tylko zewnętrznie, ale także wewnętrznie. Wysokie urzędy państwowe zostaną zajęte wyłącznie przez obywateli narodowości polskiej, dzięki czemu nikt nie będzie mógł powiedzieć: “Co to za niepodległość, skoro Polakami rządzą Niepolacy?”.

Narodowość ustalać będziemy standardowymi metodami – mierząc obwód czaszki, wielkość i zakrzywienie czaszki oraz recytując „soczewica, koło, miele, młyn”.

Ideologią, stanowiącą podstawę nowego ładu państwowego, będzie nacjonalizm, rozumiany jako dążenie do zachowania pełnej suwerenności wewnętrznej i zewnętrznej oraz stawianie Ojczyzny i Narodu na pierwszym miejscu.

Takimi sprawami, jak np. sprawienie, aby obywatele nie umierali z głodu zajmiemy się później. Może. Ewentualne.

 W Wielkiej Polsce Narodowej nienarodzone dzieci, niezależnie od narodowości, będą chronione tak samo jak narodzone. Wejdzie w życie całkowity zakaz aborcji, antykoncepcji i in-vitro, wynikający z faktu, że zygota od momentu poczęcia jest człowiekiem (organizmem z gatunku Homo sapiens, posiadającym własne DNA, różne od genotypu ojca i matki).

I będziemy grzebać podpaski, bo może tam będą jakieś zygoty. I ścigać z urzędu kobiety za menstruację. Takie tam.

Ponieważ zostanie zerwany konkordat, ludzie wierzący będą musieli brać dwa śluby: cywilny i kościelny. Niewątpliwie będzie to pewnym utrudnieniem, ale przynajmniej już nikt nie powie, iż Państwo Polskie jest wasalem Państwa Watykańskiego. Jeśli nie liczyć zniesienia konkordatu, relacje między WPN a Kościołem będą się układały normalnie. Wielka Polska Narodowa przypomni Polakom o ich słowiańskich i pogańskich korzeniach, aczkolwiek Perun i jego towarzysze będą traktowani jako symbole słowiańskości, a nie autentyczni bogowie.

Jesteśmy zdecydowanie przeciwko dyskryminacji przedchrześcijańskich bogów!

Homoseksualiści, jako ludzie, nie będą prześladowani za to, iż urodzili się tacy, a nie inni. Państwo nie będzie jednak rejestrować ich związków, zezwalać na adoptowanie dzieci przez pary jednopłciowe ani wyrażać pozwoleń na organizację parad równości.

Ojtam, jacy homoseksualiści. Jak tylko Natalia przejmie władzę, wszyscy uciekną do Holandii, gdzie będą gnieździć się w skupiskach po pięciu ludzi na jedno pudełko po budyniu, razem z 35 mln innych Polaków.

Wielka Polska Narodowa będzie państwem opiekuńczym. Naród Polski to nie tylko ministrowie, lekarze i adwokaci, ale również drobni, ubodzy, anonimowi obywatele, którzy sprawiają, że mamy pięknie pozamiatane ulice, czyste okna w urzędach i ciepłe jedzenie w restauracjach. Mało kto zauważa tych ludzi oraz to, jak ciężko im się żyje. Jeśli chcemy, żeby Naród Polski był szczęśliwy, silny i zdrowy (fizycznie, psychicznie i moralnie), to musimy się zająć problemem biedy oraz wynikających z niej patologii.

Oraz problemem dzieci naprodukowanych wobec zakazu antykoncepcji. Bardzo dużej ilości dzieci. Bardzo, bardzo dużej ilości dzieci.

Doświadczenie życiowe pokazuje, że nędza rodzi frustrację, agresję i szeroko pojęte zepsucie. Alkoholizm, narkomania, przemoc, bandytyzm, prostytucja, gwałty, mordowanie narodzonych i nienarodzonych dzieci – to zjawiska charakterystyczne dla miejsc, w których panuje ubóstwo i poczucie beznadziejności.

Zwłaszcza skrobanki są tym, na co pozwalają sobie osoby żyjące za minimum socjalne. Swoją drogą, ciekawi mnie, skąd Natalia weźmie na tę socjalkę pieniądze. Pożyczy od Ojca Dyktatora?

 Aby uwolnić Polskę od brudu i demoralizacji, trzeba się ostro wziąć za gospodarkę. Biednym ludziom brakuje czasem pieniędzy, żeby zapłacić za żywność, odzież i lekarstwa. Dlaczego WPN miałaby ich jeszcze “dobijać“ wysokimi podatkami?!

Ponieważ z podatków bierze się pieniądze na pomoc społeczną?

Gdy Polak idzie do sklepu i kupuje zagraniczny towar, pieniądze ostatecznie trafiają do rąk cudzoziemskiego przedsiębiorcy, a nie do kieszeni polskiej. WPN zadba o to, żeby rodzime firmy mogły się rozwijać i pomnażać swój majątek. Kolejna sprawa: jeżeli marzymy o niepodległym państwie, to musimy być asertywni nie tylko wobec instytucji ponadnarodowych, ale również wobec takich korporacji.

Czego dzieci potrzebują do prawidłowego rozwoju emocjonalnego i moralnego? Otóż stałego kontaktu z rodzicami, którzy dadzą im miłość, ciepło, wsparcie i poczucie bezpieczeństwa. Jeśli zarówno ojciec, jak i matka, są stale nieobecni w domu, to dziecko czuje się samotne, a nad jego wychowaniem “czuwa” ulica, telewizja i Internet. WPN ustawi gospodarkę w taki sposób, że matki znajdą wreszcie czas na opiekę nad dziećmi.

Zrobi to siłą swojej zajebistości. Co prawda, jeszcze gospodarce żadnego większego kraju nie udało się ustawić tak, że połowa obywateli nie pracuje, a wszyscy są szczęśliwi, ale kto by się tym przejmował?

 Zarobki mężczyzn staną się tak wysokie, iż kobiety nie będą już musiały szukać pracy poza domem. Skorzystają na tym przede wszystkim dzieci, które będą się czuły kochane, doceniane i potrzebne

Zwłaszcza te chowane przez kobiety, które nie chciały mieć dzieci, bo wolałyby zając się pracą i osobistym rozwojem. Normalnie będą srały tęczą i sikały puddingiem.

Wielka Polska Narodowa, jako kraj nacjonalistyczny, nie będzie zainteresowana przyjmowaniem w swoje progi imigrantów. Wręcz przeciwnie: postara się, żeby ludzie marzący o osiedleniu się w naszej Ojczyźnie zmienili zdanie i pojechali gdzie indziej.

To akurat nie będzie trudne.

Imigracja nie bierze się z księżyca. Stanowi ona konsekwencję decyzji emigrantów, aborcjonistów i antykoncepcjonistów, którzy sprawiają, iż w Polsce jest coraz mniej Polaków, a nienaturalną pustkę trzeba zapełniać imigrantami.

Zakaz aborcji i antykoncepcji sprawi, że w naszym kraju będzie się rodzić więcej dzieci. Natomiast brak przynależności do UE spowoduje zatrzymanie emigracji. Istnieje taka alchemiczna zasada: “żeby coś zyskać, trzeba coś oddać“. Imigranci będą napływać tak długo, jak emigranci będą odpływać (a przyrost naturalny będzie niski). Nie życzymy sobie, żeby obcy ludzie tu przyjeżdżali? No to zróbmy tak, żeby nasi rodacy nie odjeżdżali (a dzieci częściej się rodziły)! Jeśli czegoś nie oddamy, to niczego nie zyskamy. Nie oddajesz, nie zyskujesz. I właśnie o to chodzi. Żebyśmy nie zyskiwali imigrantów.

Gdy cudzoziemcy zrozumieją, iż w Polsce wszystkie miejsca pracy zostały zajęte przez Polaków, zrezygnują z wyjazdu do naszego kraju.

Natalio, przedstawiam Ci trzydziestoprocentową stopę bezrobocia. Trzydziestoprocentowa stopo bezrobocia, przedstawiam Ci Natalię. Wytłumacz jej kilka spraw, między innymi fakt, że w Polsce nie brakuje rąk do pracy (chyba, że w bardzo konkretnych zawodach) i że gdyby imigracja była równa emigracji, to może raz na trzy tygodnie słyszelibyśmy na ulicy język polski.

Swoją drogą, brak przynależności do UE nie przeszkadza Turkom emigrować do Niemiec. A hamowanie emigracji na siłę jakoś pachnie mi PRLem.

Jak myślicie, jak by nam się żyło w państwie Natalii?

 
21 Komentarzy

Opublikował/a w dniu Październik 8, 2011 w Uncategorized

 

Tagi: , ,