RSS

Na co ja paczę…

Hejka, kochani.
Szukałam ostatnio materiału na następną notkę, szperałam w różnych dziwnych otchłaniach, granicach otchłani i miejscach, w których ludzie zbierają się, aby potrollować z otchłanią… I nic. A w zasadzie – czytam i myślę: „O cholibka, to jest mocne, ale jakby to skomentować? Przecież każdy komentarz tylko zakłóci surowy wydźwięk przekazu…” W końcu postanowiłam – dzisiaj nie komentuję, dzisiaj daję pięć najbardziej głupich, bluźniejczych i dziwnych tekstów, które znalazłam lub znalazł ktoś inny.
Miejsce piąte: Natalia Julia Nowak pisząca o seksie

Masturbacja, seks oralny, petting, necking i cyberseks są alternatywami dla tradycyjnego współżycia płciowego, i to takimi, które – nawet w przypadku niestosowania antykoncepcji – nie grożą niechcianą ciążą. Formy zaspokajania libido, które wymieniłam, są w pełni satysfakcjonujące dla człowieka i nie wiążą się z ryzykiem śmierci nienarodzonego dziecka (przypominam: niektóre środki antykoncepcyjne sprawiają, że jeśli jakimś cudem dojdzie do zapłodnienia, to zygota nie może się zagnieździć w macicy i jest usuwana z łona kobiety). Do tej listy można by jeszcze dopisać filmy i czasopisma erotyczne oraz sekstelefony. Co do edukacji seksualnej: można ją zaakceptować, pod warunkiem, że nie propaguje ona antykoncepcji, aborcji i in vitro. Nad problemem homoseksualizmu właśnie się zastanawiam.

Miejsce czwarte: pan Rucki (ten o seksu z córką) i rachunek nieprawdopodobieństwa

Chciałbym przedstawić bardzo prosty rachunek prawdopodobieństwa dotyczący powstania życia. Aby policzyć prawdopodobieństwo stworzenia świata przez Boga, musimy przyjąć, że są dwie możliwości: albo Bóg istnieje, albo nie istnieje. Prawdopodobieństwo wynosi 1 : 1 – albo istnieje, albo nie. Jeżeli Bóg istnieje, to znowu są dwie możliwości: albo stworzył świat, albo go nie stworzył. Zatem czyste prawdopodobieństwo, że Bóg istnieje i stworzył świat, bez uwzględnienia jakichkolwiek dowodów i związków przyczynowo-skutkowych, wynosi 1 : 22, czyli 1 : 4. Być może niektórzy nawet stwierdzą, że taka wartość prawdopodobieństwa jest zbyt mała, by wierzyć w Boga-Stwórcę. Pytanie jednak brzmi: czy samoczynne powstanie życia jest bardziej prawdopodobne?

Złożoność istnienia życia na ziemi jest przeogromna, dlatego do obliczeń wezmę jedynie jeden mały element, który stanowi podstawę naszej egzystencji – hemoglobinę. Każdy i każda z nas ma we krwi miliony molekuł hemoglobiny. Każda taka molekuła zaś składa się z 257 aminokwasów, ułożonych w zadanej konkretnej kolejności. Do budowy hemoglobiny nasz organizm używa 20 typów aminokwasów. I teraz policzmy, jakie jest prawdopodobieństwo przypadkowego ułożenia 257 aminokwasów 20 rodzajów w jedną molekułę hemoglobiny o określonej kolejności aminokwasów. Tak więc: gdybyśmy mieli ułożyć pociąg z 2 wagonów pomalowanych na 20 różnych kolorów, mielibyśmy 20 × 20 kombinacji. Gdyby ten pociąg składał się z 3 wagonów, byłoby 20 × 20 × 20 kombinacji. Układając pociąg z 257 wagonów w ściśle określonym porządku, dobierając kolory przypadkowo, musielibyśmy wypróbować 20257kombinacji. Zatem prawdopodobieństwo przypadkowego samoczynnego powstania jednej tylko molekuły hemoglobiny wynosi 1 : 20257. Jest oczywiste, że liczba ta jest nieporównywalnie mniejsza niż 1 : 4.

Miejsce trzecie: wychowanie seksualne w Niemczech

Ponieważ mamy w Niemczech prawo przymusu szkolnego, to również edukacja seksualna podlega pod ten przymus. Nie ma możliwości wycofania dziecka z zajęć. Już w szkole podstawowej dzieci są instruowane na temat antykoncepcji, a podręczniki do tych zajęć ocierają się o pornografię. Co więcej, treści te przenikają do innych przedmiotów. Na zajęciach z matematyki liczy się liczbę orgazmów, a na biologii opowiada o tym, kto ile miał z kim stosunków seksualnych. Niejednokrotnie dzieci same zgłaszają rodzicom, że nie chcą chodzić do szkoły, ponieważ doświadczają obrzydzenia wobec sposobu prezentacji tematyki seksualnej.

Miejsce drugie: matka siedmiorga dzieci i biologia

Nie wiem, może gdzieś przeoczyłam taką nformację, a nurtuje mnie to bardzo (bo czytam ciurkiem kilka ostatnich stron tej dyskusji), ale czy jest udowodnione naukowo, że dziecko cztero- czy ośmio komórkowe nie czuje i nie wie, co się z nim dzieje…? W tym sensie, że nie zostaje to w jego jakiejś pamięci, świadomości, emocjach, nie wpływa na dalszy jego rozwój…? To po co w takim razie psychologia współczesna tyle trąbi o tym, aby mówić do dziecka od jego poczęcia, aby okazywać mu swoją miłość uczucia, aby matka nie doświadczała stresów – od poczęcia, a nawet wcześniej – bo to takie ważne dla rozwoju dziecka…? Hmmm…? Pytam z pozycji laika I siedmiokrotnej matki Czy jest możliwe, aby nieludzka (czyl nienaturalna) procedura IV pozostawała bez wpływu na poczęte dzięki niej dziecko…?

I miejsce pierwsze: plemniki Januszka Korwin-Mikkego
Wiadomo, że kobieta przesiąka poglądami człowieka, z którym sypia. Ostatecznie (Natura czy Bóg – nie będziemy się spierać) nie po to tak skonstruował mężczyzn, by setki tysięcy plemników się marnowały; wnikają one w ciało kobiety i przerabiają ją na obraz i podobieństwo mężczyzny, do którego ona należy.
Reklamy
 
17 Komentarzy

Opublikował/a w dniu Grudzień 9, 2011 w Uncategorized

 

Tagi: , ,

Lewicowa Bella i wampiry-katolicy

A myślałam, że już nic mnie nie zaskoczy. Naprawdę.

Jak powszechnie wiadomo, ludzie z portalu frąda.pl bardzo lubią analizować wszystko pod kontem ewentualnej  zawartości ideologii, żalideologii, katastrofy smoleńskiej i martwych płodów. Wszystko. Nawet bajki, które oglądają w kinie.

Oglądaliście kiedyś „Smerfy” zastanawiając się, na jaką partię by głosowały? Zastanawialiście się, czy Smerfetka dokonałaby aborcji? Redakcja Frondy bardzo lubi zastanawiać się nad takimi sprawami, gdy akurat skończy im się lista gejów, na których mogliby ponarzekać, a Palikot ma akurat weekend (w czwartek i piątek, bo niedziela za bardzo kojarzy się z chrześcijaństwem).

Dzisiaj na celowniku najnowsza adaptacja kolejnej części sagi „Zmierzch”, lektury durnej, a kwikaśnej. Jeśli nie wiesz, Drogi Czytelniku, o co w niej chodzi, przed przejściem dalej przeczytaj książki, streszczenie albo rzetelną analizę.

Niebawem do kin wejdzie kolejna część sagi o wampirach „Zmierzch”. W fabule „Przed świtem” Bella i Edward, świeżo upieczeni małżonkowie, w trakcie swojego miesiąca miodowego odkrywają, że dziewczyna jest w ciąży. Film niesie ze sobą pewien prolajfowy przekaz, bo Bella, chociaż dowiaduje się, że ciąża stanowi zagrożenie dla jej życia, a Edward naciska na aborcję, decyduje się na urodzenie pół-człowieka, pół-wampira.

Zaraz. Na początku mamy człowieka (matkę) i półwampira (dziecko), czyli jakieś 1,5 żywej osoby. Po narodzinach potworka mamy wampira (matkę) i półwampira (dziecko), czyli 0,5 żywego człowieka. Pro-life jak nic!

Bella jednak chce urodzić dziecko, nawet kosztem swojego życia.

Oooo! Czyli „Obcy” to też był pro-liferski film!

W społeczeństwie, które w dużej mierze akceptuje się aborcję na żądanie, nie mówiąc już o sytuacjach zagrożenia życia matki, przekaz filmu jawi się jako dość sugestywnie przemawiający za przerywaniem ciąży. Stąd głosy zaniepokojonych obrońców życia.

Obrońcy życia przeciwstawiający się obronie życia. Swoją drogą, dobry model wybrali – wampiry. Im chyba pod względem życia wszystko jedno, chyba że chodzi o życie wysysane z żył innych.

Według nich, fabuła filmu toczy się wokół gry argumentami za aborcją w przypadku zagrożenia życia.

„Bello, ale ty umrzesz!”

„Edwardzie, przecież ja nie umrę!”

„Ale  umrzesz!”

„Ale nie!”

Dziecko Belli jest pół-człowiekiem, pół-wampirem, wzrastając w łonie matki może wyrządzić jej krzywdę. Stąd przewijająca się w filmie sugestia, wypowiadana pod adresem Belli: „płód jest niezgodny z twoim ciałem”.

Ojtam, ten płód był tylko supersilnym pijącym krew i łamiącym mamusi kości przedstawicielem niezbyt miłego gatunku. Co w tym niezgodnego? Każda matka-Polka by takiego chciała, to dopiero byłoby męczeństwo za dzieci!

– To tworzy obraz poczętego dziecka jako potwora – komentuje dr Christine Schintgen.

Taki stwór, co wychodzi z trumny, nie ma duszy i żywi się ludzką krwią. Jakby pani to stworzenie nazwała? Kucykiem pony?

Dr Schintgen podkreśla, że przedstawiany w „Przed świtem” płód jawi się jako źródło grozy, jako forma obcego życia w ciele kobiety, która stanowi dla niej zagrożenie.

Łamiący. Kości. Kopniakami. Od środka.

Heroiczność decyzji Belli jest równoważona przez intensywne wysiłki Edwarda, żeby zmusić ją do aborcji. Dr Schintgen uważa, że to wyjątkowo silne antyświadectwo, bowiem w poprzednich częściach „Zmierzchu” bohater wielokrotnie zapewniał o swoich tradycyjnych wartościach i mógł być postrzegany jako wzór czystości przedmałżeńskiej.

Poza tym był stalkerem, miał zdanie swojej ukochanej głęboko w sparklącej rzyci i szantażował ją emocjonalnie. Rzeczywiście, znalazłam idealnego męża dla Magdalena Żurawia! Tylko szkoda, że małżeństwa homo są nielegalne 😦

Stąd niepokojący przekaz filmu, sprawiający wrażenie, że aborcja w sytuacji Belli byłaby czymś całkowicie naturalnym i uzasadnionym. Sama zaś ciąża jawi się jako niebezpieczeństwo niosące ze sobą realne ryzyko śmierci matki w sytuacji niedostępności aborcji.

Wspominałam już o łamaniu kości i rozsmarowywaniu po kręgosłupie narządów wewnętrznych matki? Albo o tym, że dzieciątko wygryzło sobie drogę na świat przez jej brzuch?

Przeciwnicy filmu zwracają też uwagę, że para bohaterów „Zmierzchu” wprawdzie daje pozytywny przykład jeśli chodzi o czystość przedmałżeńską, ale później wykazują „niezdrową obsesję na punkcie seksu, ale w oderwaniu od jakiegokolwiek pragnienia posiadania dzieci”.

Łoboru, wampiry-katolicy… W ogóle zastanawia mnie, czemu na świecznik wzięli akurat „Zmierzch”. W końcu ostatnio w kinach puszczano tyle filmów, które można by przeanalizować pod względem lewactwa.

 

Pomyślmy. „Paranormal Activity”, film o wywoływaniu duchów. W dodatku w drugiej części rodzina zatrudniała niańkę do dziecka, a to na pewno jest niezgodne z prawem naturalnym! Albo „Geneza Planety Małp”. Co za szatańska pochwała ewolucji! Chociaż najbardziej przesyconym lewacką propagandą filmem, jaki ostatnio oglądałam był „X-men: First Class”. Dwóch facetów (Żyd i profesor genetyki – tfu! In vitro) szukają sobie dzieci, które porywają nie wiadomo gdzie! Tfu, tfu!

A wy jakie lewackie filmy znacie i polecacie?

 
6 Komentarzy

Opublikował/a w dniu Listopad 17, 2011 w Uncategorized

 

Tagi: , , ,

Lubię zmywać gary, bo mąż mnie kocha

Ostatnio w tramwaju przeczytałam kolejną rewelację odkrytą przez amerykańskich naukowców. Otóż dokonali wielkiego odkrycia – dowiedli, że: 50% ludzi zmywa naczynia natychmiast po ich użyciu, a 50% czeka, aż ich się trochę nazbiera. I zgadza się – moja współlokatorka zmywa od razu, a ja nie. Zamiast zmywać gary wolę napisać notkę o zmywaniu.

No właśnie, jak się dziś dowiedziałam, że marszałkiem sejmu została Ewa Kopacz, to w malignie wszystkie gary w domu pozmywałam, nawet te czyste.

Obsesyjne mycie garów na myśl o kobiecie? To prawie jak w tym kawale o gościu, który nie mógł uprawiać seksu z żoną, więc kładł kafelki, a jak się skończyło miejsce w mieszkaniu to położył też sąsiadom.

 Bo to jako kobieta najlepiej robię: gary zmywam, sprzątam, gotuję, piorę, a w przyszłości dziećmi własnymi opiekować się będę.

W zasadzie nawet pożyteczny wynalazek – robot kuchenny działający na bodźce z Sejmu. Włączasz takiemu  przemowę jakiejś Kopacz czy innej Nowickiej, robot bo się ładuje, a potem cały dzień zmywa gary.

Mam oczywiście, jak każda przedstawicielka płci pięknej parę innych zdolności i talentów, i chętnie z nich korzystam, ale żeby od razu marszałkiem być?!

 Mężczyzna to z natury najlepszy dowódca i jemu należy dowództwo oddać! A kobiety, jak się dobrze czują w sejmie, to bardzo dobrze, niech tam będą, łagodzą męskie obyczaje, wnoszą swoje postulaty, ale niech się, Boże broń, nie pchają do kierownictwa.

Łoboże! Takiej to żaden Rochester albo inny Darcy nie zechce!

  Ludwik Dorn stwierdził dzisiaj, że jedyną zaletą, która przemawia za panią Kopacz jako kandydatką na marszałka sejmu jest jej płeć. Ludwiku Dornie (i psie Sabo), toż to jej główna wada właśnie! A jak jedyna zaleta okazała się wadą, a wyboru już dokonano, to „zgroza, zgroza!”

Ojej! Cały Sejm przegapił tak oczywistą wadę, jaką jest płeć pani Kopacz! Aby się to nie powtórzyło, zrobiłam szybki kurs wykrywania wad dla posłów, zgodnie z wytycznymi MariiHeleny:

Akurat pisząc te słowa dowiedziałam się rzeczy jeszcze straszliwszej: oto Wanda Nowicka została wicemarszałkiem!!!

 A mi skończyły się czyste gary do czyszczenia! Help!

Patrząc na nasze naczelne feministki i kobiety wyzwolone, tymbardziej z podziwem rozmyślam o tych kobietach, które na przekór czasom i szykanom pozostały w domu. Które nie opuściły swoich mężów, nie oddały dzieci niańkom ani instytucjom, tylko powoli, konsekwentnie wypełniają swoje najważniejsze powołanie. I nie muszą szukać poklasku na zewnątrz. Nie potrzebują robić czegoś ogromnie „ważnego”. Nie chcą nikim rządzić ani się równouprawniać. Pozwalają kochać się mężom. Cieszy je bycie kobietą. Prawdziwą KOBIETĄ. Gospodynią „domu na skale”.

 O prawdziwych kobietach już dawno tu miałyśmy i wiemy, że prawdziwe kobiety to: Magdalena Żuraw, Natalia Julia Nowak oraz Jarosław Kaczyński MariaHelena. Wszystkie inne są podrabiane, z nietrwałego materiału i nie mają funkcji mycia czystych naczyń.

I tak sobie myślę, że ja naprawdę lubię zmywać gary. Bo mąż mnie kocha.

 A ja nadal nie lubię zmywać garów, bo mnie nikt nie kocha i kąpię się w oparach własnej, bezgarowej nienawiści. Ale je umyję. Bo ktoś to musi robić.

 
11 Komentarzy

Opublikował/a w dniu Listopad 14, 2011 w Uncategorized

 

Tagi: , , ,

Dwudziesta pierwsza ileśtam

Trudno jest czasami powiedzieć, że się kogoś nie lubi.

Jeśli znajomy zapyta cię, dlaczego nie lubisz pana Iksa, a ty odpowiesz, że Iks kiedyś  podstawił ci nogę w kinie/obgadał za plecami, znajomy prawdopodobnie odpowie, że on też takich nie lubi (zakładając, że mamy dobry gust w doborze ludzi, z którymi się spotykamy i nie bawi ich szeroko rozumiane chamstwo).

Jeśli znajomy zapyta cię, czemu nie lubisz Korwin-Mikkego, a ty w odpowiedzi pokażesz mu soczysty artykuły autorstwa pana Januszka, znajomy prawdopodobnie odpowie, że on też takich nie lubi (zakładając, że mamy dobry gust w doborze ludzi, z którymi się spotykamy i nie bawi ich szeroko rozumiany rasizm).

Jeśli znajomy (po przejściowym szoku) zapyta cię, czemu nie lubisz Papieża Polaka, Który Wielkim Człowiekiem Był, a ty wyjaśnisz mu, że niektóre poglądy Jana Pawła II były mocno anachroniczne, szkodliwe i uwłaczające, znajomy prawdopodobnie odpowie, że masz rację (zakładając, że mamy dobry gust w doborze ludzi, z którymi się spotykamy i nie bawi ich cierpienie kobiet), jednakże Papież mimo tego Wielkim Człowiekiem Był, a Dobry Polak Papieża szanuję, w końcu był on jednym z symboli Polskości no i tak przecież jak tak można sobie go nie lubić…

Z papieżem jest taki problem, że w zasadzie już nie ma kogo lubić i szanować – zostały tylko kremówki sprzedawane po wygórowanej cenie i wkurzające krakowskie tramwaje, jeżdżące po „trasie papieskiej” i informujące wszystkich, gdzie to papież chodził się modlić, gdzie odpoczywał i czemu mamy wielbić Ukochanego Przywód… Papieża. No i Symbol.

Trudno polemizować z poglądami człowieka, który stał się symbolem, bo człowieka już nie ma, a symbol nadal funkcjonuje.

I nikt nie zastanawia się nad tym, że w Sejmie wisi miniaturowy model narzędzia tortur.

Nie lubię symboli. Robią dziwne rzeczy z ludzką psychiką.

 
6 Komentarzy

Opublikował/a w dniu Październik 29, 2011 w Uncategorized

 

Całuj mój młot, b’atch

Miałam napisać notkę o tym, jak spotkałam posła Gowina, ale to było przed wyborami, więc news odgrzewany i nieaktualny. Pan poseł nic ciekawego zresztą nie powiedział, za to gazetka, którą mi wręczył zawierała przepis na naprawdę pyszną szarlotkę.

Miałam napisać notkę o panu Żurawiu, jednak po przejrzeniu jego twórczości zauważyłam, że chyba wycisnęłam go do cna, a jeśli nie wycisnęłam, to zrobili to inni. Wobec czego napiszę o nim dopiero, gdy nabazgrze coś nowego – co jest bardzo możliwe, zważywszy, że założył dla tego celu nowy żalportal. Średnio lubię pisać o panu Żurawiu, bo nie jestem pewna, w jakim rodzaju się do niego/niej zwracać. Myślałam o wersji Magd Żuraw, ale trochę ciężko się wymawia.

Miałam napisać o tym, jak spotkałam Solidarnych2010, ale to by się sprowadzało do notki o nadzwyczajnym zagęszczeniu inżynierów lotnictwa przed Pałacem Prezydenckim idlaczegotensamolotNIEZROBIŁLEJA?

Napiszę krótki post o Natalii. Znowu. Dlaczego? Raz, bo mnie fascynuje. Dwa, nie jest ona tak bardzo wkurzająca jak inni prawicowcy, chociaż w zasadzie nie wiem, czemu. Trzy, Natalia mnie czyta. I może nawet kiedyś napisze notkę z odpowiedzią.

Tym razem na temat pogaństwa, rozumianego przez Natalię jako wierzenia dawnych Słowian.

Przyjrzyjmy się dokładnie temu, co czynił i postulował Jeszua – Jezus Chrystus. Główny bohater Ewangelii nie był propagatorem tradycyjnych, pogańskich wartości, takich jak honor, duma, wierność prawom przodków, niepodległość Ojczyzny czy troska o interesy własnego Narodu.

Zwłaszcza słowiańscy poganie dbali o te ostatnie, pomimo absolutnej nieznajomości takich terminów jak „państwo” i „ojczyzna” Chyba, że pisząc o niepodległości ojczyzny Natalia ma na myśli „samotną wioskę nieustraszonych Galów, którzy bohatersko stawiają czoła najeźdźcy”.

Co w zasadzie i tak nie ma sensu, bo Asterix nie był Słowianem. Słowianinem. Kryptopolakiem.

Wręcz przeciwnie, był on zwolennikiem “postępowego” światopoglądu opartego na pokoju, tolerancji, równości, równouprawnieniu i uległości wobec sił ograniczających suwerenność państwa. Nasuwa się więc pytanie: czy religia chrześcijańska przystoi prawicowcom?

Absolutnie nie! Ja nigdy nie wierzę w bogów, którzy głosują na inną frakcję polityczną.

Jezus często szokował, a nawet bulwersował ludzi przywiązanych do tradycyjnych zasad moralnych.

Np. kamieniowania i krzyżowania ludzi.

Czy przypominacie sobie scenę, w której do Chrystusa została przyprowadzona niewiasta przyłapana na cudzołóstwie? Faryzeusze, czyli konserwatyści, uważali, że kobietę tę należy surowo ukarać.

No wiedziałam, że będzie o kamieniowaniu!

Jezus odmówił wymierzenia ladacznicy sprawiedliwości, uzasadniając swoją decyzję tym, iż nikt nie jest bez grzechu. We współczesnych czasach podobnie postępują stowarzyszenia feministyczne, które wzywają do zrozumienia prostytutek, kobiet uprawiających seks poza małżeństwem, antykoncepcjonistek i aborcjonistek.

ANTYKONCEPCJONISTEK I ABORCJONISTEK.

Powiedzcie sami: czy gdyby Chrystus żył w XXI wieku, to wykrzykiwałby radykalne hasła wymierzone w feministki, homoseksualistów, transseksualistów, mniejszości etniczne, obce państwa lub instytucje ponadnarodowe? Czy walczyłby z rozmaitymi używkami, skoro sam pił wino na weselu?

Wino tradycyjnie rozcieńczone w proporcjach jedna część wina, cztery części wody, ALKOHOLIK JEDEN.

Reasumując: wiara jest be, bo chrześcijaństwo nie pasuje do ideologii Natalii, a bóg, który nie popiera Natalii, nie ma prawa istnieć. Pogaństwo jest fajne, bo bycie nacjonalistyczne neopogaństwo tworzy nową niszę, w której Natalia może się rozgościć wiedząc, że nikt nie będzie jej robił konkurencji.

Czyż to nie jest piękne?

Na koniec przytoczę pewien cytat: “Twój bóg został przybity do krzyża. Mój ma młot. Jakieś pytania?”.

Nope. Ja też lubię takich bogów 🙂

PS. Jezus też miał młot. W końcu był cieślą.

 
19 Komentarzy

Opublikował/a w dniu Październik 25, 2011 w Uncategorized

 

Tagi: , ,

Rośnijmy w siłę

Post informacyjny.

Serdecznie zapraszam wszystkich pastafarian do wypełniania formularza dotyczącego założenia w Polsce związku wyznaniowego Latającego Potwora Spaghetti.

Ramen ^__^

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu Październik 13, 2011 w Uncategorized

 

Tagi: , ,

Jak być heterykiem w Polsce

Na kanwie tego wpisu. (komciować, komciować, świeże mięsko!)

Wielu czytelników często zarzuca nam, że jesteśmy heterofobami. To nieprawda, zresztą jako redakcja bloga prowadzonego przez dwoje niesamowicie seksownych ludzi płci odmiennej bylibyśmy w tym i tak niewiarygodni. Heteroseksualistów dzielimy na heteryków, heterodebili i pojebanych heterodebili.

Jak już wspominaliśmy heteroseksualistów dzielimy na heteryków, heterodebili i pojebanych heterodebili. Heterycy wedle naszych szacunków stanowią jakieś 0,5% wszystkich heteroseksualistów. Oni lubią od czasu do czasu w zaciszu sypialni załadować sobie między pośladki coś, co w tej konfiguracji kompletnie tam nie pasuje. Albo wziąć do buzi pewne naprawdę obrzydliwe z punktu widzenia przeciętnego geja/lesbijki rzeczy (ale znamy też ludzi, którzy lubią placki ziemniaczane i wcale ich z tego powodu nie potępiamy). Nie mówią o swoich chłopakach/dziewczynach, nie chodzą z nimi za ręce, broń Boże nie zachodzą w ciąże (bo to oznacza, że wszyscy wiedzą, że są hetero) ani nie noszą obrączek ślubnych. Niestety, stanowią zdecydowaną mniejszość.

Druga grupa to heterodebile, czyli heteroseksualiści, którzy o swojej orientacji lubią gadać w mediach i lansować na niej swoją popularność. Paradoksalnie połowa heterodebili nie jest nawet heteroseksualistami, np. pewien wkrótce były już lider partii, która ledwo ledwo weszła do sejmu (co nas bardzo cieszy, bo to bękarty Kościoła). Heterodebile chodzą ze swoimi dziewczynami/chłopakami za rączki, biorą śluby i mówią nich na portalach plotkarskich, całują się w miejscach publicznych. Nie lubimy ich, bo tak.

Ale prawdziwą agresję rodzą w nas pojebani heterodebile. To pewnie niezły odsetek ogółu, niestety najbardziej widoczny, najgłośniej krzyczy i najgłośniej jeździ ze swoim kumplem z bloga$$ka na ryby (podobno to właśnie wtedy Posejdon spierdolił do Grecji i tak narodziła się mitologia). I bardzo poważnie obawiamy się, że w przeciągu najbliższych kilku lat znajdzie się wręcz na świeczniku (tym razem wyjątkowo bez przyjemności). Nie chcemy wymieniać konkretnych nazwisk, nie chcemy promować pewnych środowisk na blogu, który miesięcznie czyta 100 000 młodych Polaków, 100 000 000 młodych Niemców i 20 000 Czechosłowenów.

Pojebani heterodebile co najmniej raz w roku muszą wychodzić na ulicę, aby się czegoś domagać (np. więcej żłobków i mniej podatków). Swoim heteroseksualizmem epatują wszędzie, a zwłaszcza na swoich bloga$$kach i w innych tego typu miejscach.  Lubią wstawiać w takie miejsca kadry z pornosów, ponieważ każdy pojebany heterodebil myśli tylko o jednym. Bardzo ich nie lubimy, prawdopodobnie szkodzą środowiskom heteroseksualnym bardziej niż niektórzy starzy ludzie biednym i poczciwym kibicom. Ale skoro ci sami wsadzają je na świecznik…

Katecheza #604: Polacy nie mają problemu z akceptacją heteryków, całkiem nieźle radzą sobie nawet z akceptacją heterodebili. Boimy się jednak jak będzie wyglądał świat, jeśli jutro rano obudzimy się w rządzonej przez pojebanych heterodebili Heteropolsce.

(kadry z pornosów sobie daruję, nie każdy lubi dostać wackiem przy czytaniu bloga)

 
8 Komentarzy

Opublikował/a w dniu Październik 10, 2011 w Uncategorized

 

Tagi: ,