RSS

Archiwa tagu: cycki

Laska maga ma na czubku gałkę

Hej, hej!

Dzisiaj będzie o tym, co lubią wszyscy – o penisach! O Natalii Julii Nowak! I to w jednym zdaniu!

Stwierdziłam, że trudno mówić o równości płci w sytuacji, gdy osobnik męski jest wyraźnie większy, silniejszy i energiczniejszy od żeńskiego.

 Napisałam, że nadrzędność mężczyzny jest szczególnie widoczna podczas stosunku płciowego, kiedy to facet wdziera się do organizmu kobiety i przejmuje nad nim kontrolę.

 Seks jako metoda przejmowania kontroli to prawie jak słynne plemniki Januszka Korwina. Swoją drogą, ciekawe jak wygląda lista NJN istot nadrzędnych, pod względem wdzierania się do organizmu. Bo ja widzę to tak:

  1. Bakterie
  2. Faceci
  3. Tampony
  4. Ginekolodzy ze wziernikami

Jak widać, na ziemi nadal dominują bakterie, ponieważ wdzierają się najczęściej i najbardziej uporczywie.

Zauważyłam, że zarówno on, jak i ona, posiadają zakodowaną w podświadomości wiedzę o specyficznej pozycji samca w naturze (u panów objawia się to w postaci tzw. męskiej dumy, a u pań – w formie wrodzonego lęku przed gwałtem).

Jak wiadomo, jak się kobieta rodzi, to pierwsze o czym myśli, to czy ją zgwałcą na porodówce. Swoją drogą na miejscu Natalii najpierw bym sprawdziła, jaka jest najczęstsza przyczyna tego, że idioci panowie o małym rozumku nie przepadają za gejami. A potem się wypowiadała na temat lęków przed gwałtami.

Zasugerowałam nawet, że za zamiłowaniem płci silnej do seksu oralnego może się kryć istne samozadowolenie i poczucie triumfu.

Płeć słaba na myśl o minetce spluwa z obrzydzeniem pod swoje różowe szpilki.

Jakiś czas temu znalazłam w Internecie ciekawy demotywator, z którego wynikało, że facet jest czarodziejem, gdyż potrafi stworzyć dziecko za pomocą różdżki (fallusa).

Laska maga ma na czubku gałkę 
Gdy w dłoni ją ściska, to magia z niej tryska.
Jest długa i mocna, i sterczy na sztorc
Gdy użyć jej musi, czy to w dzień czy w noc.

Powiedziałabym nawet, że o ile popularnym symbolem żeńskiego dojrzewania jest Lolita, bohaterka powieści Vladimira Nabokova, o tyle symbolem męskiego dojrzewania powinien być Harry Potter – postać z serii książkowej Joanne Kathleen Rowling.

Chciałam uprzejmie zauważyć, że jednakże nie każda kobieta zaczyna uprawiać seks, gdy jej wiek znajduje się jeszcze na zegarze analogowym, tak samo jak nie każdy facet w wieku kilkunastu lat lata wymachując laską maga różdżką na typa bez nosa.

[hjehje, wymachując]

No, bo wyobraźmy sobie młodziutkiego, nastoletniego chłopaka. Egzystuje on w nudnym, mugolskim świecie, ale na pewnym etapie istnienia spostrzega, że z jego życiem dzieje się coś zdumiewającego.

Zaczyna mówić jak Alvin i jego wiewiórki oraz zużywać nadzwyczajne ilości chusteczek.

Przede wszystkim, totalnej transformacji ulega jego sylwetka. Młodzieniec, który przez całe życie był drobny i słaby jak dziewczynka, niemal z dnia na dzień staje się wysoki, potężny i silny. To wszystko dzieje się tak nagle, że chłopiec, który jeszcze zimą był wątłym dzieckiem, latem może być już wielki i mocarny jak rycerz. Czemu tak się dzieje? Cóż, w nastolatku odzywa się gigantyczna i nieokiełznana moc, którą nosił w sobie od wczesnej fazy życia, a która dopiero teraz postanowiła się uzewnętrznić. Tą mocą jest męskość – siła tak intensywna i gwałtowna, że aż zdolna do dokonywania ogromnych zmian w imponująco szybkim tempie.

 A kobietom zaczynają rosnąć cycki. Przebijam, bo każdy wie, że cycki są fajniejsze niż gigantyczne i nieokiełznane moce.

[hjehje, gigantyczne i nieokiełznane]

Można odnieść wrażenie, że to jakiś cud, nadzwyczajny rodzaj magii. Ale to tylko biologia: hormony szalejące w chłopięcym organizmie. Młodzian dostrzega zmiany, jakie zachodzą w jego kształtującym się ciele.

…zazwyczaj patrząc w lustro i myśląc: „O kurczak, mam na twarzy pizze pepperoni i to z podwójnym serem…”

Ciekawostka: gdy dwoje ludzi uprawia miłość, ich zachowanie stopniowo się zmienia. Mężczyzna, wraz z upływem czasu, staje się coraz bardziej zaborczy, zdeterminowany i ofensywny, a niewiasta – coraz uleglejsza i mniej zdolna do oporu).

…ale to dopiero po trzecim orgazmie.

Nastolatek zaczyna się masturbować i interesować erotyką. Męskość po prostu z niego kipi – czasem dosłownie, w formie polucji, czyli wytrysków nasienia dokonujących się podczas snu. Niestety, kiedy ta samczość miesza się z infantylnością, efekty bywają opłakane. Niesmaczne (pornograficzne lub mizoginiczne) żarty, penisy rysowane w zeszytach i na ścianach, obsesja na punkcie nagości i zmysłowości – oto, do czego może doprowadzić koegzystencja dziecka i mężczyzny w jednym osobniku.

Cóż, jeżeli penisy w zeszytach świadczą o „wyższości i nadrzędności”, to moje gimnazjum powinno nazywać się Olimp.

Jak już napisałam, męskość to nadludzka moc.

Czym jednak jest sama męskość? Myślę, że można ją zdefiniować jako zestaw zalet, udogodnień, przywilejów i swobód dawanych facetowi przez Matkę Naturę. Do tych wspaniałych i godnych pozazdroszczenia podarunków należą:

– wielkość (wysoki wzrost i dobrze rozwinięte mięśnie)
– siła (o jakiej większość kobiet może tylko pomarzyć)
– władza (wiążąca się z posiadaniem członka, czyli narzędzia fizycznej supremacji)

Narzędzia

Fizycznej.

SUPREMACJI.

– przyjemność (o ile się nie mylę, ejakulacja prawie zawsze idzie w parze z ekstazą. Kochanek, zapładniający swoją damę, niemal na sto procent będzie odczuwał rozkosz. Tymczasem przedstawicielka płci żeńskiej wcale nie potrzebuje orgazmu do zostania matką)

A pytałaś się w tej kwestii jakiegoś faceta?

Jeśli kobieta jest aniołem, to mężczyzna jest archaniołem. Jeśli kobieta jest zwykłą śmiertelniczką, to mężczyzna jest herosem. Jeśli kobieta jest reprezentantką pospólstwa, to mężczyzna jest arystokratą. Jeśli kobieta jest mugolką, to mężczyzna jest czarodziejem. Jeśli kobieta jest człowiekiem, to mężczyzna jest nadczłowiekiem (w rozumieniu nietzscheańskim). Ośmielam się mniemać, że płeć królująca została szczególnie umiłowana przez Zeusa, Aresa i Dionizosa.

Z czego wynika, że najbardziej zajebiste są pary gejowskie, z powodu posiadania największej ilości wacków na głowę.

Dla przykładu, pigułka antykoncepcyjna stwarza pozór, że kobieta wcale nie musi zajść w ciążę podczas spółkowania z facetem.

Stwarza. Pozór.

Jądra i ich wszechmoc

Jądra są jak gdyby silniczkami, które wprawiają w ruch całą machinę zwaną męskością. To one produkują plemniki i samcze hormony. Każde z męskich jąder, już przez swoją specyficzną nazwę, przywodzi na myśl jądro atomowe.

„Cześć, jestem atom, chcesz poznać masę moich jąder?”

W podsumowaniu napiszę krótko: wpis bardzo pasuje do tytułu mojego bloga. Takiej pięknej obsesji na punkcie   penisów dawno nie widziałam.

[jakby co – wacki też są fajne, ale nie w jednym zdaniu z Natalią Julią Nowak]

EDIT: Może mi ktoś napisać, gdzie mnie dokładnie zalinkowali na Fejsbuku? Bo jak weszłam na staty i zobaczyłam te dzikie tłumy z fejsa, to pomyślałam: „O, na bank jestem na >>Czytam lewicową publicystykę dla beki<<„. Ale jednak nie, więc już w ogóle nie mam pomysłu… 😦

Reklamy
 
44 Komentarze

Opublikował/a w dniu Luty 7, 2012 w Uncategorized

 

Tagi: , , ,

Lubię zmywać gary, bo mąż mnie kocha

Ostatnio w tramwaju przeczytałam kolejną rewelację odkrytą przez amerykańskich naukowców. Otóż dokonali wielkiego odkrycia – dowiedli, że: 50% ludzi zmywa naczynia natychmiast po ich użyciu, a 50% czeka, aż ich się trochę nazbiera. I zgadza się – moja współlokatorka zmywa od razu, a ja nie. Zamiast zmywać gary wolę napisać notkę o zmywaniu.

No właśnie, jak się dziś dowiedziałam, że marszałkiem sejmu została Ewa Kopacz, to w malignie wszystkie gary w domu pozmywałam, nawet te czyste.

Obsesyjne mycie garów na myśl o kobiecie? To prawie jak w tym kawale o gościu, który nie mógł uprawiać seksu z żoną, więc kładł kafelki, a jak się skończyło miejsce w mieszkaniu to położył też sąsiadom.

 Bo to jako kobieta najlepiej robię: gary zmywam, sprzątam, gotuję, piorę, a w przyszłości dziećmi własnymi opiekować się będę.

W zasadzie nawet pożyteczny wynalazek – robot kuchenny działający na bodźce z Sejmu. Włączasz takiemu  przemowę jakiejś Kopacz czy innej Nowickiej, robot bo się ładuje, a potem cały dzień zmywa gary.

Mam oczywiście, jak każda przedstawicielka płci pięknej parę innych zdolności i talentów, i chętnie z nich korzystam, ale żeby od razu marszałkiem być?!

 Mężczyzna to z natury najlepszy dowódca i jemu należy dowództwo oddać! A kobiety, jak się dobrze czują w sejmie, to bardzo dobrze, niech tam będą, łagodzą męskie obyczaje, wnoszą swoje postulaty, ale niech się, Boże broń, nie pchają do kierownictwa.

Łoboże! Takiej to żaden Rochester albo inny Darcy nie zechce!

  Ludwik Dorn stwierdził dzisiaj, że jedyną zaletą, która przemawia za panią Kopacz jako kandydatką na marszałka sejmu jest jej płeć. Ludwiku Dornie (i psie Sabo), toż to jej główna wada właśnie! A jak jedyna zaleta okazała się wadą, a wyboru już dokonano, to „zgroza, zgroza!”

Ojej! Cały Sejm przegapił tak oczywistą wadę, jaką jest płeć pani Kopacz! Aby się to nie powtórzyło, zrobiłam szybki kurs wykrywania wad dla posłów, zgodnie z wytycznymi MariiHeleny:

Akurat pisząc te słowa dowiedziałam się rzeczy jeszcze straszliwszej: oto Wanda Nowicka została wicemarszałkiem!!!

 A mi skończyły się czyste gary do czyszczenia! Help!

Patrząc na nasze naczelne feministki i kobiety wyzwolone, tymbardziej z podziwem rozmyślam o tych kobietach, które na przekór czasom i szykanom pozostały w domu. Które nie opuściły swoich mężów, nie oddały dzieci niańkom ani instytucjom, tylko powoli, konsekwentnie wypełniają swoje najważniejsze powołanie. I nie muszą szukać poklasku na zewnątrz. Nie potrzebują robić czegoś ogromnie „ważnego”. Nie chcą nikim rządzić ani się równouprawniać. Pozwalają kochać się mężom. Cieszy je bycie kobietą. Prawdziwą KOBIETĄ. Gospodynią „domu na skale”.

 O prawdziwych kobietach już dawno tu miałyśmy i wiemy, że prawdziwe kobiety to: Magdalena Żuraw, Natalia Julia Nowak oraz Jarosław Kaczyński MariaHelena. Wszystkie inne są podrabiane, z nietrwałego materiału i nie mają funkcji mycia czystych naczyń.

I tak sobie myślę, że ja naprawdę lubię zmywać gary. Bo mąż mnie kocha.

 A ja nadal nie lubię zmywać garów, bo mnie nikt nie kocha i kąpię się w oparach własnej, bezgarowej nienawiści. Ale je umyję. Bo ktoś to musi robić.

 
11 Komentarzy

Opublikował/a w dniu Listopad 14, 2011 w Uncategorized

 

Tagi: , , ,

Czemu nastolatki uprawiają seks (ze swoimi ojcami)

Jak powinien zachować się ojciec, kiedy jego nastoletnia córka oznajmi, że jest w ciąży?

Ou.

Na początek chciałabym poinformować wszystkich czytelników (zwłaszcza tych, którzy przyszli do mnie z forum wiara.pl, pewie zwabieni słowem „pieprzyć” w tytule poprzedniej notki), że nastolatki uprawiają seks. Robią to bez względu na to, co na ten temat sądzą dorośli, Biblia i pani od Wychowania do Życia w Rodzinie. Po prostu tak jest i już, libido się człowiekowi włącza około trzynastego roku życia.Wobec czego ojciec, gdy jego nastoletnia córka oznajmia, że jest w ciąży, powinien się sfejspalmować, że ma tępe dziecię, które nie potrafi używać kondomów, które wsadził jej do portfela.

Chyba, że on też jest katolikiem idiotą.

Moim zdaniem powinien uderzyć się w piersi i powiedzieć: „Droga córeczko! Wybacz mi, że nie umiałem cię kochać! Wybacz, że nie umiałem okazać ci swojej miłości! Wybacz, że zmusiłem cię do poszukiwania miłości w łóżku tego faceta”.

Ja tam bardzo nie chciałabym, aby mój tatuś kochał mnie w TEN sposób.

Sprawa bowiem najczęściej jest banalnie prosta – wobec braku miłości ojcowskiej dziewczyna szukała dowodów swojej atrakcyjności gdzie indziej.

Chyba większość rodziców się ze mną zgodzi, że najlepiej by się stało, gdyby córeczka zaszła w ciążę dopiero po ślubie.

Większość znanych mi rodziców jednak wolałaby, aby ich córeczki zachodziły w ciąże wtedy, gdy będą chciały ORAZ będą w stanie zapewnić sobie i dziecku godziwy byt, co jest jednak dość trudne w przypadku mężatek przed maturą.

Jednak, niestety, nie zawsze się zgadzają, że czystość przedmałżeńska jest tego jedyną gwarancją. Jest znacznie lepszym zabezpieczeniem przed ciążą pozamałżeńską i chorobami wenerycznymi niż prezerwatywy.

Pod warunkiem, że kogoś bardziej kręci nieuprawianie seksu niż np. uprawianie seksu. Oczywiście, można sobie napisać na suficie „I TY MOŻESZ SPŁODZIĆ KOLEJNEGO KORWINA-MIKKE”, ale wtedy kasa na gumki pójdzie na teraupeutę, więc w zasadzie na jedno wychodzi.

Gdyby jednak któryś z rodziców podzielał moją opinię, należałoby zadać pytanie: „Co mogą i powinni zrobić rodzice, by uchronić swoje dziecko przed zbyt wczesną aktywnością seksualną?”.

Cóż, jeśli dla kogoś „zbyt wczesnie” = „przed ślubem”, proponowałabym angażować śluby piętnastolatków. W tym momencie pragnę przypomnieć, że dosypowanie ludziom do jedzenia podejrzanych substancji jest karalne.

Zaraz, śluby piętnastolatków też.

Jak z tego wybrnie nasz pedo!Dad?

Przede wszystkim rodzice powinni zrewidować własne poglądy na czystość małżeńską.

Albowiem poglądy przenoszą się przez indukcję, jak to odkrył sławny radziecki uczony Ado Kamieniew.

Pedo!Dad nadal się martwi o stan brzydkich miejsc swojej córusi:

Można powiedzieć, że mają dwie możliwości: albo uświęcić własne pożycie małżeńskie, podporządkowując je wymaganiom Bożej miłości albo przygotować się na ewentualność profanacji ciała córki.

Profanacja = seks dwojga ludzi, którzy nie podpisali weksla przed typem w sukience.

Mam na myśli wychowanie poprzez przykład, który może powstrzymać dziecko przed nieodwracalnym błędem. Rodzice nie muszą wygłaszać prelekcji swojemu dziecku o tym, że nie wolno współżyć poza małżeństwem. Wystarczy, że ich wzajemna miłość i szacunek ukazuje łoże małżeńskie jako „Święte Świętych” rodziny, gdzie dokonuje się cud poczęcia życia, a nie parzenie się samca i samicy rozpalanych przez popęd.

Pragnę poinformować, iż celem parzenia się samca i samicy większości gatunków jest tylko i wyłącznie uzyskanie potomka, tj. „cud poczęcia” wedle używanej przez pedo!Dada nomenklatury.

Nie chcesz się parzyć jak zwierzęta – używaj gumy. Zwierzęta tego nie robią.

Jest rzeczą oczywistą, że najpierw musimy u siebie taki właśnie szacunek do współżycia wypracować. Jest również oczywiste, że wiele czynników nam w tym przeszkadza.

Wymienię tylko najważniejsze. Zdecydowanie profanacją świętej istoty współżycia małżeńskiego jest stosowanie antykoncepcji lub trwanie w „postawie antykoncepcyjnej”, wynikającej z odrzucenia Bożej koncepcji małżeństwa.

Tak, właśnie dlatego nastolatki uprawiają seks – bo ich rodzice używają kondomów. Słyszycie ten trzask? To pękający kręgosłup logiki.

Mówimy przecież o świętym akcie wzajemnego przenikania się dwojga osób, którego owocem jest nowe życie.

Nie, mówimy o seksie.

Dlaczego więc udajemy, że mąż i żona łączą się w jedno, kiedy między nimi umieszcza się prezerwatywę lub inne środki antykoncepcyjne?

Od łączenia się w jedno to chimery powstają, nie dzieci. Chyba, że są to dzieci-chimery.

Następnie musimy oczyścić nasze umysły od rozpusty pod każdą postacią.

Wiecie co? Wykastrujcie się, jeśli tak was boli, że macie popęd. Ale nie wypisujcie bzdetów w Internecie, OK?

Niestety, często niektórzy promują rozpustę, nawet nie zdając sobie z tego sprawy – oglądając erotyczne i pornograficzne filmy lub zdjęcia

Promocja – kup rozpustę, bilet na Nergala gratis!

Pamiętajmy jednak, że te reklamy mogą pobudzić na przykład jakiegoś chłopaka do sięgnięcia po materiały, które zachęcą go do skorzystania z ciała waszej córki…

Bo nastolatków to tylko trzeba pobudzać i pobudzać, żeby w ogóle pomyśleli o kanibalizmie seksie.

Kolejny krok, jaki powinniśmy uczynić, to zachęta dla naszych córek, aby nie ubierały się prowokująco. Nie chodzi tu o zabranianie, tylko o uświadomienie dziewczynie, że goły pępek lub zbyt odsłonięte piersi naprawdę mogą wywołać podniecenie u chłopaka. A kiedy chłopak jest podniecony, znacznie trudniej mu panować nad sobą. Staje się wtedy głuchy na argumenty, wydaje mu się, że wszystko będzie dobrze, że nic złego się nie wydarzy – a jeżeli jednak dziewczyna odmówi współżycia, poczuje się skrzywdzony. Czyż nie łatwiej jest po prostu nie pobudzać jego wyobraźni?
I tutaj rola ojca jest nie do zastąpienia. Dziewczyna często ubiera się prowokująco, bo chce wyglądać atrakcyjnie. Imponuje jej to, że chłopaki się za nią oglądają i zaczepiają ją. Dziewczyna szuka w ten sposób potwierdzenia swojej atrakcyjności, kobiecości. Niestety, bardzo często w poszukiwaniu takiego potwierdzenia wchodzi do łóżka pierwszego lepszego chłopaka… I najczęściej wynika to między innymi z faktu, że jej ojciec nie zauważa lub nie okazuje, że zauważa jej kobiece walory.
To na pewno portal katolik.pl a nie dobrapedofilia.pl?

Tak, drodzy ojcowie! To my jesteśmy tymi mężczyznami, którzy powinni w pierwszej kolejności docenić piękno naszych córek.

Jak sądzicie, można to gdzieś zgłosić?
 
22 Komentarze

Opublikował/a w dniu Wrzesień 18, 2011 w Uncategorized

 

Tagi: , ,

Wszyscy pieprzymy Darwina

Podobnie mężczyźni potrzebują kobiet wiernych, posłusznych, obdarzonych dużym biustem i szerokimi biodrami. I znów: byli tacy, którzy mieli inne upodobania, ale ich dzieci z powodu wąskich bioder miały kłopoty przy rodzeniu, dzieci miłośników małych biustów były marnie karmione, nieposłuszne wpadały w szpony tygrysów szablistych (w oryginale“lampartów” – uw. a.f.), a jeśli nie były wierne, to mogli w ogóle nie mieć dzieci (kobiecie wierność mężczyzny jest znacznie mniej potrzebna – dla kobiety ważne tylko, by nie zaniedbywał nas i dzieci). I tak rzeczywiście jest. Tym wszystkim steruje Natura.

Oh, jak ja nie cierpię socjodarwinistów.

No dobrze, to akurat jest Barbara Buonafiori, czyli żeńska wersja Janusza Korwina-Mikke. Najwyraźniej Januszek lubi czasami siąść przed komputerkiem i napisać nocie o tym, jak wyhaczyć największego i najbardziej włochatego faceta ze stada. Khem, nie wnikajmy.

Wracając do tematu – socjodarwinizm (lub darwinizm społeczny lub ewolucjonizm społeczny) jest to nauka zajmująca się tłumaczeniem zjawisk z tendencji społecznych za pomocą reguł doboru naturalnego.

W praktyce polega to na dorabianiu dziwnych teorii tłumaczących, czemu mężczyźni zdradzają swoje żony itp. itd. Odpowiedź zawsze brzmi „bo NATURA tak kazała” i dlatego wszyscy jesteśmy rozgrzeszeni.

Ale wróćmy do wpisu Januszka. Eh, so wrong on so many levels.

Na początek ustalmy sobie jedno – jeśli podobają ci się wysokie kobiety z dużym biustem, niebieskimi oczami, to nie dlatego, że jesteś tak uwarunkowany przez ewolucję. W ciągu ostatnich wieków za atrakcyjne były uważane (w różnych miejscach) kobiety ze skrępowanymi stopami, wyskubanymi brwiami, poczernionymi sztucznie zębami i z perukami nasączonymi (głównie) smalcem. To, co akurat nam się podoba to mieszanka trendów epoki z własnymi preferencjami, a dobór naturalny gdzieś tam leży i kwiczy przytłoczony przez tę całą Kulturę.

Po pierwsze, duży biust nie wpływa jakoś znacząco na jakość karmienia. Pierś kobiety (niezależnie od rozmiaru) zawiera kilkanaście płatów gruczołu sutkowego – cała reszta to tłuszcz.

Panie Januszku, dzieci nie karmi się tłuszczem.

Tym, co wpływa na jakość karmienia jest przede wszystkim bogata w wapń dieta. Oczywiście, można powiedzieć, że kobieta o większym biuście jest prawdopodobnie lepiej odżywiona – ale wtedy to nie wielkość piersi ma znaczenie, a wielkość w ogóle. A Januszkowi wyraźnie chodzi tylko o cycki.

Po drugie – „nieposłuszna kobieta wpadnie w szczęki tygrysa i/lub lamparta”. Pomińmy już milczeniem fakt, że prawdopodobnie Januszek nie miał zielonego pojęcia, o jakie zwierzę mu konkretnie chodzi i myślał o „dużym kocie w stylu Diego z >”, i skupmy się na innych bzdurach.

Na przykład na tym, że Januszek sądzi, że mężczyzna będzie miał większe szanse w walce z „dużym kotem”. Co doprowadza nas do konkluzji, że Januszek nigdy nie był w zoo i wyobraża sobie wielkie drapieżniki jako wyrośnięte Mruczki.

Ogólnie koty wielkości lampartów (90 kg – waga wyrośniętego faceta) rzadko zjadają stworzenia wielkości człowieka. Są na to za małe. Koty, które zjadają ofiary wielkości człowieka, ważą 300 kg, mają zęby wielkości troszkę mniejszej od ludzkiego przedramienia i na pewno nie boją się prehistorycznego Januszka z patykiem.

Po trzecie – jeśli zdradzasz swojego partnera/partnerkę, jesteś dupkiem. Jeśli przy tym podcierasz sobie tyłek doborem naturalnym, jesteś uberdupkiem i Dawkins cię zje.

Dlaczego akurat o tym piszę? Ponieważ nie tylko Januszek lubi sobie pocisnąć z biologicznej procy. Robią to także inni, od trolli na forum Onetu, poprzez przeciwników in vitro na wielodzietni.org do posła Gowina i tego faceta z Solidarnych2000, z którym rozmawiałam, dopóki nie wytrzymałam i poszłam się zerzygać.

Dlaczego wszystkie argumenty dotyczące doboru naturalnego ssą, gdy mówimy o współcześnie żyjących ludziach? Bo tak naprawdę współcześnie żyjący ludzie mają dobór naturalny bardzo głęboko. Bardzo, bardzo głęboko.

Jeśli żyjesz w kraju Cywilizacji Śmierci (albo innym, podobnym) prawdopodobnie nie grozi ci śmierć z głodu, zgon przy porodzie, z zimna lub pod kłami Diego z „Epoki Lodowcowej”. Każde twoje potencjalne dziecko ma szanse dożyć wieku reprodukcyjnego i przekazać twoje bezcenne geny dalej – a o to właśnie chodzi. Czemu więc większość ludzi nie płodzi dziesiątek dzieci, w celu zmaksymalizowania szans na przekazanie swojego zestawu dalej?

Tak naprawdę wszyscy pieprzymy dobór naturalny, bo lepiej zająć się czymś lepszym, jak np. czytaniem dobrej książki.

No, chyba że jesteśmy redaktorem Terlikowskim, ale on to normalnie jak zwierzęta…

(Wybaczcie brak olinkowania, zajmę się tym później, gdy przejdę ze smartfona na komputer.)

 
20 Komentarzy

Opublikował/a w dniu Wrzesień 16, 2011 w Uncategorized

 

Tagi: , , , ,