RSS

Archiwa tagu: magdalena żuraw

Lecą Żurawie

 Dużo osób prosiło mnie o kilka słów na temat pani Żuraw. Odsyłałam wtedy na mój stary, nieużywany blogasek, na którym pisałam o niej zanim dostała się do mainstreamu. Prośby jednak powtarzały się, wobec tego postanowiłam zrobić przeklejkę, a stary blogasek usunąć, aby nie zaśmiecać internetsów.
 Jednocześnie przepraszam wszystkich, którzy czytali już ten tekst i obiecuję, że na temat pani Żuraw napiszę coś świeżego – już niedługo. Prawdę mówiąc, do ponownego podjęcia tematu nakłonił mnie wyborca pani Magdaleny, który w odpowiedzi na złego komcia zagroził mi, tu cytat, obiciem mordy. Jakże więc mogłam zrezygnować z takiej zachęty, drodzy czytelnicy?

PRAWDZIWA KOBIETA NIE ŁOWI RYB

„Audytorzy mogli nienawidzić chaosu spowodowanego powstaniem życia, ale Prawa nie pozwalały im nic zrobić. Rozwój ludzkości musieli potraktować jak dar losu – wreszcie pojawił się gatunek, który można przekonać, by sam sobie strzelił w stopę.”

Terry Pratchett

To był pierwszy cytat, który przyszedł mi do głowy po przeczytaniu szeregu artykułów pani Magdaleny Żuraw, mistrzyni w strzelectwie samobójczym. Czym sobie zasłużyła na ten niepochlebny tytuł? Otóż na stronie „Debaty…” czytamy: „Kobieta, która nie znosi feminizmu.” I w zasadzie wszystko jasne, zagadka rozwiązana – najwyraźniej pani Magdalena tęskni do czasów, kiedy jedyną samodzielną decyzją, jaką by w życiu podjęła, jest wybór sukienki na przyjęcie.

O ile jej Mąż, Pan i Władca, nie miałby specjalnych upodobań co do sukienek, rzecz jasna.

Aby jednak nie wgłębiać się w rozważania na temat samej pani Magdaleny, zajmę się samymi jej „tforami”.

Artykuł pierwszy był już w zasadzie komentowany na forum SuS i w zasadzie nie dużo jest do dodania.

Przeciętny ankietowany na pytanie, czy kobieta powinna piastować stanowiska przeznaczone do niedawna wyłącznie mężczyźnie, odpowie twierdząco. Zapytany nieco inaczej: czy jego żona, córka, matka powinna pracować (nawet za poważne wynagrodzenie) jako górnik, rzeźnik, alfons czy szambiarz – popuka się w czoło. Dlaczego? Bo to kobiecie nie przystoi.

Ja tam bym nie chciała, aby mój Facet został alfonsem, chociaż nie jest kobietą. Co do matki-górniczki zastrzeżeń nie mam, ale prawdopodobni dlatego, że nie jestem Przeciętnym Ankietowanym, czyli tworem wymyślonym przez panią Żuraw na potrzeby artykułu.

Plaga zdeterminowanych kobiet rozszerza się na wszelkie znane światu zawody.

Opadają jak szarańcza na zawody i wysysają z nich krew. Do ostatniej kropelki.

Można je spotkać w urzędach, barach, na stacjach benzynowych, wojsku, policji, na uniwersytetach, rajdach samochodowych, w sądach, przychodniach.. etc.

Naprawdę wszędzie się to tatałajstwo panoszy?! Niemożliwe, mocium panie! Przecież kobiety stanowią tylko jakieś… hmm… 50% społeczeństwa. Cud, że je w ogóle widać!

Wszędzie też gdzie się pojawiają – niszczą.

[wyobraża sobie armie żeńskich wersji Rambo strzelających do absolutnie wszystkiego z karabinów]

Gdy nie zajmują się nauką czy szeroko pojętą kulturą – niszczą siebie (swoją kobiecość)

Albowiem myślenie, jak wiadomo, kobiece nie jest. Dlatego też za ideały kobiecości uchodzą między innymi Jola Rutowicz i pani Żuraw.

gdy zaś zajmują się (zawodowo) nauką czy kulturą – zaniżają ich poziom, przez co niszczą ludzkiego ducha.

Zaniżają. Nie: zaniżamy. Ergo – pani Magdalena za kobietę się nie uważa. Ja tam jestem człowiekiem tolerancyjnym i szanuje cudze zboczenia, więc od tej pory będę mówić do pani Żuraw w rodzaju męskim, jak sobie życzy.

Fakty mówią same za siebie:
1. Nauka: Niemal wszystkie przełomowe odkrycia w dziejach ludzkości dokonywane są przez mężczyzn. Żadnego Lorentza, Newtona płci pięknej.
2. Poezja: dziś w większości pisana przez kobiety – upada. Żadnego Baudelaira, Poego.
3. Literatura: żadnego Dostojewskiego, Goethego.. Wybitna literatura nie wyszła nigdy spod kobiecego pióra.
4. Malarstwo: żadnego Dalego, Malczewskiego (propozycje współczesnych malarek są dodatkowo antysztuką).
5. Muzyka: żadnych wybitnych kompozytorek. Żadnego Mozarta, Beethovena.
6. Filozofia: brak kobiet geniuszy. Żadnego św. Tomasza z Akwinu, Bierdiajewa.

Maria Skłodowska-Curie był mężczyzną! Podobnie jak Elżbieta Drużbacka, Emilia Plater, Maria Szymanowska, Zofia Kossak, Olga Boznańska… I Kopernik. Kopernik też był mężczyzną.

Reasumując: świat nie rozwija się dzięki kobiecie – i to jest FAKT.

Anu, „Fakt”, a nawet „Super Express”

Kobiecie bowiem tak głęboko zakorzeniono, że musi się realizować w rywalizacji, że gdy stwierdzamy li tylko fakty – godzimy w jej dumę własną.

Moja duma własna nie czuje się ugodzona, jeno chichra się cicho.

Kobieta ma kompleks „bycia głupszą” od mężczyzny, co jest dla niej synonimem „mniej wartościowej”.

A tam „kobieta”, panie Żuraw. Pan ma kompleks.

Mężczyzna zaś nie ma kompleksu „bycia mniej uczuciowym”, „posiadającym mniejszą wrażliwość”, czy „o wiele słabszą intuicję”.

Jak widać, pan Magdalena siedzi w umysłach wszystkich ludzi i WIE, po prostu WIE, jakie kto ma kompleksy. Tak, pani w zielonym sweterku – o pani myślach o za dużym i garbatym nosie też WIE, albowiem jest Bogiem, a to prawie jak Tadeusz Rydzyk.

Właśnie dlatego, że jest mądrzejszy. ROZUMIE, że różnorodność jest szczęściem ludzkości.

Dlatego nie istnieją mężczyźni cierpiący na homofobię, ponieważ wszyscy wiedzą, że różnorodność jest szczęściem ludzkości. Prawda? Nieprawda. Argument out, panie Ż.

Cóż by nam było po świecie geniuszy bez delikatności i piękna, jakie niesie kobieta? Cóż by było po zdobyczach rozumu, gdyby nie było dla kogo zdobywać? Kobiety dają mężczyźnie chęć tworzenia. To one są muzami, one wymuszają na mężczyznach współzawodnictwo. Gdyby nie kobiety, mężczyzna niczego by nie dokonał.

Bo nie byłoby komu zapędzić go z wałkiem do pracy? OK, OK, bez seksistowskich tekstów.

Miejscem kobiety jest dom. Dobra literatura, poezja (pisana przez mężczyznę), ukochane dziecko. Tam może się rozwijać, tam realizować i stamtąd zmieniać świat.

Np. nowe firanki może kupić. Jak się mężczyzna zgodzi, rzecz jasna.

Zapomniały, że różnice pomiędzy płciami, które starają się zniwelować (bo zlikwidować się ich nie da), są właśnie dla nich korzystne.

A, tu się zgadzam. Przykład różnicy pomiędzy płciami, które są korzystne dla kobiet? Zerowa szansa zachorowania na raka prostaty. Trza, panie, doceniać, co się ma.

Zauważmy, iż zupełnie nie liczą się dziś cechy czy przypadłości, które sprawiają, że to wśród kobiet jest więcej przypadków kontaktów z Boską rzeczywistością, że to one częściej otrzymują dar wizjonerstwa, obcowania w codzienności z ukazującym się im Jezusem, czy Matką Boską.

Te cechy rzeczywiście się nie liczą od dobrych paru lat. Dokładnie od wynalezienia leków psychotropowych. Oczywiście, przez mężczyznę.

Dalej: postawa (trzynastoletniej wówczas!) św. Jadwigi królowej, która poświęciła miłość do Wilhelma Habsburga, dla małżeństwa z o wiele starszym Władysławem Jagiełłą, by dopomóc w chrzcie Litwy, jest dziś dla kobiet niezrozumiała.

Tak. Wyobraźcie sobie, wiek XIV. Ludwig Węgierski do swej córki:

– Te, Jadźka! Chcesz być żoną Wilcia, czy może hajtniesz się z Jagiełłą, by dopomóc w chrzcie Litwy?

– Wiesz, papa, ja chyba mam zapęd martyrologiczny, wyjdę za Jagiełłę…

A król ukłonił się, szanując postawę swojej trzynastoletniej latorośli.

Przewaga kobiety nad mężczyzną tkwi jeszcze w jednym: oni są bardzo podatni na urok kobiety.

A kobiety niepodatne na urok mężczyzn i ogólnie zimne, jak lodowiec, który rozpyrkł Tytanika.

Nasza słabość i czułość sprawia, że mężczyzna głupieje.

Po setnym: „Misiu, ale otworzysz mi ten słoik ogórków, bo ja jestem taaaka słaba”, rzeczywiście zgłupieć można.

Niegdyś kobiety zdawały sobie sprawę, że w tym właśnie tkwi ich siła i chętnie to wykorzystywały.

Nazywamy to „manipulacją za pomocą dupy”. Mi osobiście moja własna moralność nie pozwala, ale może chrześcijańska etyka pana Magdaleny dopuszcza takie praktyki.

Nie rozumiemy, że posiadanie mniejszego IQ nie świadczy o mniejszej wartości osoby?

Z polskiej strony MENSY wynika, że panie należą do tej szlachetnej organizacji na równi z panami, wobec tego nie mam pojęcia, skąd teza o niskim IQ kobiet. No, chyba, że pan Żuraw jednak przyznaje się do bycia kobietą (w przeciwieństwie do Kopernika) i tezę, która postawiła, opiera na wynikach bardzo ograniczonej próby badawczej, a mianowicie niej samej. Jego samego. Nevermind.

A teraz rozważania nad tym, że samorealizacja dowodzi… no, czego?

Skąd się wzięły feministki? Z kompleksów.

Mieszkalnych.

Że za głupia, że za mało zdolna

Wobec tego feministki wzięły książki, zajęły uniwersytety i z tych kompleksów wyszło, że teraz kobiety są bardziej wykształcone od mężczyzn! Zgroza!

Gdy byliśmy dziećmi ,podział płci i ról był jasny. Chodzenie po drzewach, granie w kapsle, zabawy scyzorykiem, kopanie piłki, zbieranie naklejek gumy Turbo z samochodami – chłopcy. Prowadzanie wózków z lalkami, skakanie „w gumę”, zabawy „w dom”, zbieranie karteczek w kotki, pieski, księżniczki – dziewczynki.

Właśnie dowiedziałam się, że w dzieciństwie byłam chłopcem. O, i Ania spod siódemki też. I Wredna Kaśka z Wiślanej. I Mariusz też, ale tego akurat można było się spodziewać.

Nienormalni ludzie powstali z chłopców, którzy woleli zabawy lalkami – dziś większość z nich tworzy tęczowe krainy szczęścia ze swoimi partnerami.

Albowiem każdy facet, który w życiu dotknął lalki, jest gejem. Nawet, jeśli była to lalka przedstawiająca He-mana z wielkim mieczem. Jak wiadomo, wirusy homoseksualizmu osiadają na zabawkach i przenoszą się przez dotyk.

[Feministka] I musi udowodnić, że jest mądrzejsza od mężczyzny i że w zasadzie mężczyzna o tym wie i dlatego robi wszystko, żeby zepchnąć kobietę na margines życia społecznego;

Otóż, drodzy czytelnicy, zwłaszcza płci męskiej. Nie każda kobieta czyta książki dlatego, że ma obsesję na punkcie bycia gorszą od facetów. Niektóre, np. ja, robią to, bo lubią. Z tego samego powodu malują, uprawiają sporty, grają na fortepianie lub uprawiają seks (zwykle z mężczyznami). Jaki więc problem?

Przez feministki dzieci nie mają matek w domach, każda z nas musi kończyć studia – żeby dostać pracę, każda pracować – żeby mieć pieniądze na życie a przy tym żadna nie ma fachu w ręku.

Khem, khem, nie chce pytać, o jaki „fach w ręku” chodzi… Ale z drugiej strony: te dzieci, które nie mają matek w domach (ojców zapewne też nie, bo zwiali od paskudnych feministek) musiały się z jakiegoś miejsca wziąć?

Feministki wmawiają nam, że w zasadzie niczym się nie różnimy od mężczyzny.

Ciekawi mnie, czy autor widział feministkę kiedyś na własne oczy, czy tylko w podręczniku do katechezy, koło rysunku Szatana.

Stąd pytanie kierowane do dzisiejszych pań w spodniach: dlaczego paroletnia dziewczynka boi, brzydzi się i nie rozumie, jak w ogóle można nawlec białego robaka na haczyk, i złowioną przez tatę rybę wypuszcza z powrotem do wody podczas gdy jej rówieśnik wykopuje glisty, z dziką satysfakcją przebija je haczykiem w dwóch miejscach a złowioną rybą wali o kamień, obcina jej głowę, rozpruwa brzuch, patroszy i jeszcze bawi się pęcherzykiem?

Otóż ja, córka wędkarza, która niejednokrotnie w dzieciństwie łowiła ryby na miłe, białe robaczki, skrobała je i patroszyła, powiadam: kretynizmy pan prawi. Jedni ludzie boją się robaków, inni nie, a Bear Grylls zjada je na śniadanie. I co z tego? To, że nie wskakuje na krzesło na widok czerwia, a mój kolega nie przepada za pająkami oznacza, że ja jestem mało kobieca, a on mało męski?

Do artykułów pana Żuraw jeszcze wrócimy. Jak tylko w geście feminizmu pójdę na ryby.

PRAWDZIWA KOBIETA SYPIA Z PAPIEŻEM

Kolejna porcja wypocin pani Żuraw. Na początek o istotach jeszcze bardziej ułomnych niż kobiety – czyli o gejach. Później płynnie przejdziemy do tytułowego sypiania z papieżem, a na koniec – krótka opowieść o braku równouprawnienia w równouprawnieniu.

***

W przyrodzie to, co szpetne, jest przed nami ukryte. Powiedzmy mająca ludzkie oczy Żabnica lub Psychrolutes marcidus; albo taka Anoplogaster cornuta, strasząca budową ciała, czy też Topornica przypominająca pogańskie maski bożków – wszystkie kryją się przed nami w głębinach.

Albowiem wszelkie zwierzęta niesamowicie obchodzi, co o nich myślą ludzie. I się kryją, prawdopodobnie ze wstydu. A Psychrolutes marcidus jest smutny, bo pan Żuraw o nim źle mówi. O, patrzcie:

I tak: proces się odwrócił. Szpetne zboczenie nie jest ukrywane przed światem, nie jest też ujawniane ku wyplenieniu. Wywleka się je, z dumą przekonując, że tak naprawdę posiadanie go czyni nas oryginalniejszymi i, ba, wartościowszymi od ludzi podobnych zboczeń nie posiadających.

– Patrz, a ja mam szpetne zboczenie!

– Ooo… a dasz dotknąć?

– Spadaj, leszczu, znajdź sobie własne!

W Amsterdamie z okazji nadchodzących świąt Bożego Narodzenia, homosie zorganizowali „Różowe Święta” (Pink Christmas). Podczas trwającego 10 dni festiwalu okraszanego tańcami, jazdą na łyżwach i wyświetlaniem tęczowych filmów o dewiantach, będzie można oglądać również szopkę.

O, to prawie jak w telewizji publicznej! Tańce – są. Jazdy na łyżwach – są. A jak się włączy obrady Sejmu, to nawet szopka jest…

Ludzie wiedzą, że alkoholizm jest chorobą, niszczącą i pijącego i jego bliskich. Wiedzą, że podobnie ma się sprawa z narkomanią. Wiedzieli do niedawna, że pedofilię i zoofilę można leczyć. I nagle zapomnieli. A już całkiem ogłupieli z uważaniem za normalne zboczeń homoseksualistów, którzy więcej zła czynią nam wszystkim niż taki alkoholik, narkoman, pedofil czy zoofil razem wzięci. Dlaczego? Bo znieczulają na dewiacje, znieczulają na bluźnierstwa; ponieważ hodują nowy gatunek ludzi, którzy w wieku 3 lat są przekonani, że normalne jest posiadanie dwóch tatusiów, a nie wierzą w świętego Mikołaja.

Khem, khem. Otóż w tej chwili przyszedł czas na prosty schemat, który zdecydowanie pomoże Przeciętnemu Ankietowanemu:

SZKODLIWE ZJAWISKO + WALKA = WALKA ZE SZKODLIWYM ZJAWISKIEM

NIESZKODLIWE ZJAWISKO + WALKA = WPIEPRZANIE SIĘ W NIE SWOJE SPRAWY

Za szkodliwe zjawiska uznajemy te, które prowadzą do wyrządzenia komuś krzywdy, naruszenia uczciwości i tym podobnych moralnie nagannych czynów (np. alkoholizm, pedofilia, głupota). Zjawiska nieszkodliwe (np. homoseksualizm, istnienie Psychrolutes marcidus, piłka nożna) przeszkadzają tylko ludziom, którzy lubią WSWNSP (Wpieprzać Się W Nie Swoje Sprawy).

U Ruskich ruszyła gwardia przyboczna cerkwi, która ma stać na straży porządku moralnego. Jako recepta na homosiów aktywistów, na pochwały głupoty i mierności, na ukłony przed dewiacjami i wypaczeniami – idealna.

Recepta na głupotę, hę? (wyobraża sobie pana Żuraw, który po napisaniu artykułu odwraca się i zauważa stojących za nim „Ruskich” z wrednymi uśmiechami)

Choć tak naprawdę choroba poprawności politycznej, zakazującej wypowiadania dyskryminujących słów pod adresem gejów, toczy całe społeczeństwa. I chyba z tym powinno się najpierw powalczyć. Wszak, ostatecznie, normalnych ludzi jest więcej. Czemu więc stoją z założonymi rękami?

Zajęci są. Gazowaniem Żydów i kamieniowaniem cudzołożnic, zapewne.

Ale cóż się dziwić. Świat od początku XX w. stoi na głowie. W przyrodzie umierający kot wychodzi z domu i zdycha w ukryciu.

W przyrodzie naturalnie występują domy. Na drzewach rosną. Widziałam w jednym filmie.

A tak na serio: panie Żuraw! Różnorodność jest podobno szczęściem natury. Niech więc pan zamiast rzucać gromy na fakt, że na świecie istnieją geje, kupi sobie duże akwarium, parkę Psychrolutes marcidus i do nich kieruje swoje obiekcje. Rybkom to nie zaszkodzi, a nam lżej będzie.

***

Pontyfikaty X wieku – począwszy od rządów papieża Sergiusza III (904-911) aż do śmierci Jana XII w 963 – składają się na ciekawą epokę, która w historiografii kościelnej powszechnie określana jest mianem ?pornokracji?, czyli rządów nierządnic. Najsławniejsze z papieskich kochanek zdobyły w tamtym czasie władzę, o jakiej współczesne aktywistki politycznego feminizmu mogą tylko marzyć

Zawsze marzyłam, aby uprawiać seks z papieżem. Po prostu po nocach mnie to prześladuje, mniam.

Ciekawe, że nierządnice osiągnęły sukces tylko dzięki kobiecemu sprytowi i powabom – fakt ten powinien skłonić do cennych przemyśleń współczesne ?kobiety w spodniach?, które walczą z mężczyzną o władzę, gorliwie go naśladując.

Tak! Zedrzyjmy spodnie! Pokażmy powaby! Rzućmy się na papieża w kobiecej walce o władzę!

?Pornokracja? objawiła się światu za sprawą rzymskiej senatoressy Teodory, która na początku X wieku wypróbowała swoją nietuzinkową urodę i inteligencję na papieżu Sergiuszu III.

Kobieta? Inteligencję? Pan Żuraw chyba się upił, nie sądzicie?

Okazało się jednak, że zdolna nierządnica umie postawić na swoim. W ramach miłosnego ?płodozmianu? podłożyła do łoża Sergiusza III swoją piękną 15-letnią córkę Marozję, która – jak się później okazało – zmysłem politycznym dorównała utalentowanej matce.

Dopiszmy: Prawdziwa… Kobieta… podkłada.. papieżowi… swoją… nastoletnią… córkę… do… łóżka. Czy tylko mi się to wydaje rozkosznie psychodeliczne?

Jak zatem widać: na parędziesiąt lat w Watykanie, będącym wówczas jednym z politycznych centrów Europy, przejęły władzę kobiety – ambitne, inteligentne i przebiegłe. Pozbawione możliwości formalnego sprawowania rządów, zdołały oddziaływać silnie na politykę europejską zza kulis rzymskiej dyplomacji.

?Pornokracja? była oczywiście władzą cyniczną, nierozsądną i amoralną… Rodzi się jednak pytanie: czy współczesne feministki, których polityka byłaby równie idiotyczna, w ogóle potrafiłyby odebrać władzę mężczyznom?

I teraz wszystkie feministki szlochają i drą spodnie: „Gdyby tylko papież nie musiał żyć w celibacie! Podłożyłabym mu moją Anetkę i przejęła władzę nad światem! Młahahaha!”.

Jak wiadomo, lewackie ruchy ?wolnościowe? z prawdziwą wolnością mają tyle wspólnego, co wół z wolą.

Np. zakazują bić gejów, przez co zdecydowanie odgraniczają wolność woli wołom z Rzeczypospolitej.

Podobnie feminizm zamiast czynić kobietę jeszcze bardziej kobiecą, stara się prawem paradoksu uczynić z niej mężczyznę.

Dlatego też feministki zamiast zajmować się zakazem obrzezywania kobiet/wyrównaniem zarobków (w zależności od państwa), latają w spodniach po ulicach i przyczepiają przechodniom płci żeńskiej penisy. Na rzepy.

Jest to chyba największy polityczny błąd feministek, który nie pozwoli im nigdy (i na całe szczęście!) wspiąć się w społecznej hierarchii ?ponad? męski ród, ani zyskać władzy, jaką miały Teodora czy Marozja.

I sypiać z papieżem. To bardzo ważne.

Najbardziej uderzający przykład takiego rozdźwięku między pozycją deklarowaną a zajmowaną są partie socjalistyczne, gdzie feminizujące kobiety to przysłowiowy kwiatek do kożucha, bo kluczowe (zakulisowe) decyzje i tak podejmowane są w całkowicie męskim gronie.

Wyobraźcie sobie zakulisowe zebranie socjalistycznej partii i pana Żuraw, który ukrywa się za firankami, aby sprawdzić, w jakim gronie podejmowane są decyzje.

Stąd kobieta, która w dążeniu do władzy wykorzystuje swe kobiece atrybuty

Czyt. dupę z przyległościami

ma wbrew pozorom dużo większe szanse na realną władzę

Pod warunkiem, że rzeczona dupa się nie sprzykrzy mężczyźnie.

***

Konflikt równouprawnienia polega na tym, że równouprawnienie jako takie nie powinno było zaistnieć.

To już nie strzelanie sobie w nogę, ale ewidentny strzał w skroń.

Równouprawnienie jest bowiem chorobą. Groźną chorobą prowadzącą człowieka do odrzucania pozytywnych wartości i łudzącą go prowizorycznym dobrem, które tak naprawdę nijak się ma do Dobra.

Prowizoryczne dobro tym odróżniamy od prawdziwego, że ma na metce napis „Made in China”.

Równouprawnienie mianowicie z jednej strony unifikuje wszystko, co jeszcze zunifikowanym nie zostało, stawiając człowieka w pozycji nic nie znaczącej bo nijakiej, z drugiej zaś równouprawnienie nie jest żadnym równouprawnieniem bo nie ma w nim równouprawnienia a jedynie upraszczanie naszych odmienności, sprowadzanie nas do roli jednego człowieka – zaś jedność ta przejawia się wcale nie w duchu, jak zapewne bardzo by chciano, a w ciele ? ponieważ równouprawnienie stanowi wymówkę do bycia takim właśnie jakim chce się być, nawet jeśli to nie jest ani d o b r e ani p r a w d z i w e.

Równouprawnienie nie jest Dobre, bo nie ma w nim równouprawnienia. Niektórych przecinków też nie ma, pewnie z krzykiem uciekły.

Toteż człowiek przestaje walczyć ze swoimi słabościami bo nie widzi w nich nic złego.

Np. ze swoją dysleksją nie walczy. Chociaż w tym przypadku to raczej dysinterpunkcja…

słowem, chcąc walczyć z dewiacją, jaką niewątpliwie jest homoseksualizm (z dewiacją ? podkreślam), jesteśmy źli.

A, skoro pan podkreśla, to się zgadzamy. Ostatecznie i definitywnie.

Dając kobiecie prawo wyboru zabicia dziecka dajemy jej jednocześnie prawo decydowania o życiu, które do niej nie należy, ubierając przy okazji w eufemizm zwyczajne morderstwo.

Dziecko – wg pana Żuraw:

Jednocześnie tam, gdzie mamy do czynienia z brakiem konsekwencji terminologicznej, rodzą się karygodne błędy myślenia, rodzą przekłamania.

A skutki są takie, że człowiek ?tolerujący? ale nie ?aprobujący? okrzyczany zostaje dyskryminatorem. Nie ma bowiem w pojmowaniu większości odróżnienia pomiędzy ?tolerować odmienności homoseksualne? a ?cieszyć się z owych odmienności?.

No widzicie! Pan Żuraw wzywający do walki z dewiacją i dyskryminacji zboczeńców jedynie gejów toleruje, a osoby, które nie dzierżą w rękach kijów baseballowych ich aprobują! Patrzcie, jakie przekłamania i niedomówienia wynikły z brakiem konsekwencji terminologicznej!

Reklamy
 
8 Komentarzy

Opublikował/a w dniu Wrzesień 23, 2011 w Uncategorized

 

Tagi: , , ,